Pełnomocnik kurii bielsko-żywieckiej, która domagała się przed sądem zbadania orientacji seksualnej molestowanego przez księdza Janusza Szymika, usłyszała zarzuty dyscyplinarne. Adwokat nie przyznaje się do winy i utrzymuje, że pozew został zaakceptowany przez kurię.

Sprawa stała się publiczna w styczniu br., gdy fragmenty odpowiedzi kurii na pozew cywilny Janusza Szymika przedstawił portal Onet. Z pisma procesowego wynika, że pełnomocnik diecezji bielsko-żywieckiej domaga się m.in. ustalenia orientacji seksualnej poszkodowanego, a także przesłuchania ofiary "na fakty związane z relacją powoda z księdzem, charakteru tej relacji, okazywania przez powoda zadowolenia z utrzymywania relacji intymnej z ks. Janem W.”.

Bulwersująca odpowiedź na pozew. Sprawa dla rzecznika dyscyplinarnego adwokatów

Kilka dni później stanowisko w sprawie zabrała Państwowa Komisja ds. Pedofilii, a jej przewodniczący Błażej Kmieciak poinformował w mediach społecznościowych, że dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Bielsku-Białej powiadomił go o czynnościach Rzecznika Dyscyplinarnego, który „podjął działania wyjaśniające związane w treścią pisma procesowego, którego autorką była mec. Anna Englert, pełnomocnik diecezji bielsko-żywieckiej”.

Jak informuje Onet, pełnomocnik bielskiej kurii usłyszała w sprawie zarzuty dyscyplinarne, a o jej ewentualnym ukaraniu decydować będzie sąd dyscyplinarny. - Mecenas miała naruszyć przepisy prawa o adwokaturze oraz zasady etyki adwokackiej, a w szczególności zasady umiaru oraz poszanowania godności pokrzywdzonego Janusza Szymika - informuje portal. Adwokat nie przyznaje się do zarzutów i podtrzymuje, że pozew został zaakceptowany przez kurię.

bak