Grzegorz Puda ma stracić tekę ministra rolnictwa w jesiennej rekonstrukcji rządu. Taką informację podał Onet, który uzasadnia, że polityk z Bielska-Białej nie radzi sobie na stanowisku, a ponadto „lubi blichtr i polityczny teatr”, co nie podoba się kierownictwu PiS.

Jesienią dojdzie do kolejnej rekonstrukcji rządu. Stanowiska stracić ma kilku ministrów, w tym Grzegorz Puda - podaje Onet. Notowana byłego bielskiego radnego spadają, bo PiS traci poparcie elektoratu na wsi, a w mediach prym wiedzie podburzający wieś Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii, który zapowiada start w wyborach parlamentarnych.

Zdaniem ogólnopolskiego portalu, Puda nie radzi sobie z ptasią grypą i ASF, a dodatkowo „lubi blichtr i polityczny teatr”. To drugie sformułowanie odnosi się do konferencji z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego w województwie warmińsko-mazurskim, gdzie politycy w świetle kamer telewizyjnych pozowali na tle nowoczesnych maszyn rolniczych w gospodarstwie miejscowego rolnika. Potem okazało się, że maszyny pochodziły z firmy wypożyczającej sprzęt rolniczy.

39-letni Puda z wykształcenia jest zootechnikiem. Na stanowisku ministra rolnictwa zasiada od października 2020, wcześniej był wiceministrem w resortach: inwestycji i rozwoju oraz funduszy i polityki regionalnej. W latach 2006-15 zasiadał w Radzie Miejskiej Bielska-Białej (obszerny wywiad z ministrem Grzegorzem Pudą znajdziesz w artykule Minister musi mieć twardą skórę. Będzie wotum nieufności dla Grzegorza Pudy?).

bak