- „Gościnna Dolina”, to nie park miejski. W chronionym zespole krajobrazowo-przyrodniczym nie ma szlaków turystycznych czy ścieżek i nie należy usuwać z nich wiatrołomów, zaburzając naturalne działania ekosystemu - złości się Jacek Zachara, który w imieniu Stowarzyszenia Olszówka i Bielszczanie dla Drzew odpowiada na komunikat Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej. Wczoraj urzędnicy poinformowali o pracach prowadzonych w obszarze chronionym.

- Rozpoczęły się prace porządkowe w Dolinie Gościnnej. Usuwane są liczne wiatrołomy zawieszone nad ścieżkami spacerowymi, pnie mogące doprowadzić do niekontrolowanego spiętrzenia wody oraz nagromadzony susz stwarzający zagrożenie pożarowe. Przy okazji likwidowane są dzikie wysypiska śmieci, a teren wraz z korytem potoku jest sprzątany - poinformował wczoraj bielski Ratusz (pisaliśmy o tym TUTAJ).

Wiadomość wzburzyła Stowarzyszenie Olszówka oraz Bielszczan dla Drzew. W ich imieniu głos zabrał Jacek Zachara, który przesłał do redakcji stanowisko organizacji. - Nie zgadzamy się z argumentacją podaną jako usprawiedliwienie wycinki drzew w obszarze chronionym, szczególnie że ma to miejsce podczas trwania okresu lęgowego ptaków, który zgodnie z prawem trwa do 15 października.

- „Gościnna Dolina”, to nie park miejski i nie ma tam żadnej wyznaczonej ścieżki spacerowej, nie mówiąc już o przyrodniczej, nie prowadzi żaden szlak turystyczny. Co prawda są w wielu miejscach samorzutnie wydeptane ścieżki przez mieszkańców. Bo atrakcyjność tego miejsca jako obszaru o niezwykłej naturalności i dzikości niewątpliwie przyciąga rzesze turystów i miłośników przyrody. I właśnie ten aspekt był głównie brany pod uwagę podczas tworzenia tu obszaru chronionego.

- Zwracamy uwagę, że usunięto również drzewa, które leżały na ziemi (w miejscu, gdzie nie było wydeptanej ścieżki) i kiedyś w przyszłości mogły przyczynić się do zwiększenia bioróżnorodności oraz retencyjności. Z badań naukowych wynika, że właśnie taką funkcję pełnią kłody powalonych drzew. I nie są zagrożeniem dla przechodzących ludzi, bo siłą rzeczy i grawitacji nie spadną nikomu na głowę. Zresztą w informacji Urzędu Miejskiego pojawił się zapis to potwierdzający, ale tylko w odniesieniu do aktualnie już spróchniałych kłód. A jak wiadomo każda kłoda kiedyś stanie się spróchniała. Jednak wtedy nie da się jej spieniężyć. Las w Gościnnej Dolinie nie stwarza zagrożenia dla bezpieczeństwa mieszkańców. Jest to problem wydumany, mający przykryć rzeczywisty powód - pozysk drzewa.

- Urzędnicy piszą, że „po zakończeniu robót kilka miesięcy potrwa odbudowa warstwy podszytu, który potrzebuje czasu na odrodzenie się”. Na zdjęciach pokazujemy, że odbudowa warstwy podszytu, w wielu miejscach będzie trwała wiele lat, a nie miesięcy. A zdewastowane ciężkim sprzętem koryto potoku jest narażone na silna erozję, co spowoduje na pewno bardzo dynamiczne procesy, które występują tylko podczas ekstremalnych przybrań wody. Dolina do teraz była gościnna, a obecnie jest zdewastowana pod względem przyrodniczym - pisze dalej Jacek Zachara.

- Wydrążone spychaczem nowe drogi, pozbawione naturalnych przeszkód, będą na pewno kusiły quadowców i innych miłośników jazd terenowych, co niewątpliwie przyczyni się do zmniejszenia bioróżnorodności i odstraszy miłośników obcowania z dziką przyrodą w sposób nieinwazyjny. Jesteśmy oburzeni, że instytucje i osoby, które powinny stać na straży przyrody, nie rozumieją, jakie szkody swoimi decyzjami wyrządziły w środowisku naturalnym, tak ważnemu korytarzowi ekologicznemu - brzmi stanowisko Stowarzyszenia Olszówka i Bielszczanie dla Drzew.

- Jesteśmy oburzeni, że instytucje i osoby, które powinny stać na straży przyrody, nie rozumieją jakie szkody, swoimi decyzjami, wyrządziły w środowisku naturalnym, tak ważnemu korytarzowi ekologicznemu miasta. Bardzo się cieszymy, że w centrum Bielska-Białej z roku na roku przybywa udekorowanych kwiatami miejsc oraz pojawiły się w eksponowanych obszarach łąki kwietne. Ale jeszcze bardziej byśmy się cieszyli, gdy to było uzupełnienie naturalnie występującej przyrody, a nie zamiast niej.

bak