Sąsiedzi przewidzieli katastrofę. Do dziś żyją w strachu
Mieszkańcy Lompy 16a, budynku przylegającego do zawalonej kamienicy zwrócili się do nas o pomoc. Pomimo upływu prawie dwóch lat od wypadku wciąż narażeni są na stres będący skutkiem feralnego zdarzenia z 13 września 2019. - Każdego dnia kładziemy się spać z myślą, że będziemy musieli się ewakuować - mówią. Ich obawy są uzasadnione tym bardziej, że kilka miesięcy przed katastrofą dostrzegli sygnały, że może do niej dojść. Śledztwo ciągle trwa. Dziś skupimy się na faktach z okresu przed zawaleniem się budynku w oparciu o dokumenty i relacje sąsiadów.
Wracamy do głośnej sprawy zawalenia się kamienicy przy ul. Lompy 16. Po artykule Niemal dwa lata po katastrofie. Co dalej z zawaloną kamienicą przy ul. Lompy? do redakcji portalu zgłosili się sąsiedzi budynku, który uległ katastrofie budowlanej. Mieszkańcy przylegającej kamienicy pod adresem 16a pomimo upływu czasu wciąż nie mogą spać spokojnie. Dzięki ich uprzejmości dotarliśmy do dokumentów, które rzucają nowe światło na sprawę. Okazuje się, że późniejszą katastrofę można było przewidzieć.
Później przestał odbierać telefony
We wrześniu 2015, decyzją ówczesnego prezydenta Bielska-Białej, na wniosek dewelopera udzielono zezwolenia na budowę, a raczej nadbudowę kondygnacji budynku przy ul. Lompy 16. W maju 2018 przystąpiono do prac budowlanych, choć na początku nic nie zapowiadało zbliżającego się dramatu. Wraz z upływem czasu mieszkańcy sąsiadującej z budową kamienicy pod numerem 16a mieli jednak coraz więcej wątpliwości.
- Źle zaczęło się dziać od czerwca 2018 od chwili, gdy deweloper ściągnął dach. Wtedy po raz pierwszy zalało ścianę w kuchni naszego mieszkania. Później wielokrotnie dochodziło do zalewania mieszkania na drugim piętrze. Zalewanie piwnic rozpoczęło się od momentu, gdy deweloper wykopał dół pod garaż podziemny, który w czasie obfitych opadów deszczów wypełniał się po brzegi. Szkody zlikwidowaliśmy z własnych polis. Deweloper reagował na zalania od czerwca do sierpnia 2018, wypożyczając nam osuszacz i przekazując 50 zł na opłacenie prądu potrzebnego do osuszenia. Później przestał odbierać telefony, nie reagował na smsy - relacjonuje Beata Kowalik, mieszkanka kamienicy przy Lompy 16a.
W tej sytuacji sąsiedzi remontowanego budynku w marcu 2019 zgłosili wniosek do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z prośbą o wykonanie kontroli, czy nadbudowa piętra prowadzona jest zgodnie ze sztuką budowlaną. Kontrola PINB odbyła się w kwietniu i wykazała… drobne uchybienia: plac budowy nie został należycie zabezpieczony, brakowało również niezbędnego dokumentu dotyczącego planu bezpieczeństwa i ochrony zdrowia.
W trybie natychmiastowym wstrzymał budowę
Taka odpowiedź nie usatysfakcjonowała sąsiadów, którzy zmagali się z coraz częstszym zalewaniem piwnic i mieszkań oraz zauważali kolejne uszkodzenia powstające w kamienicy sąsiedniej. W czerwcu ponownie wnieśli do PINB o sprawdzenie stanu budowy. Kolejna kontrola odbyła się 18 lipca - na dwa miesiące przed katastrofą. Deweloper ani kierownik budowy nie stawili się pomimo poprawnego zawiadomienia. W odpowiedzi PINB w trybie natychmiastowym wstrzymał budowę i zobowiązał inwestora do przedłożenia ekspertyzy technicznej.
W oczekiwaniu na ekspertyzę mieszkańcy złożyli zawiadomienie o możliwości spowodowania katastrofy budowlanej. Usłyszeli jednak, że postępowanie administracyjne już trwa, ale nie będą informowani o jego przebiegu, gdyż nie są w nim stroną, a według przepisów odpowiadają za stan budynku przylegającego do budowy.
- Nie możemy zgodzić się ze stwierdzeniem, że „nie jesteśmy stroną w tej sprawie”. Jesteśmy stroną jako mieszkańcy zagrożeni budową prowadzoną niezgodnie ze sztuką budowlaną. Państwo są nadzorem już z nazwy i trzeba to sobie uzmysłowić i wykonywać swoje obowiązki teraz, a nie szukać przyczyny później już po katastrofie budowlanej - pisali wówczas zniecierpliwieni sąsiedzi. Złożyli wtedy również zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Południe o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 165 kk (sprowadzenie niebezpieczeństwa w wielkich rozmiarach).
Wezwał dewelopera do prac naprawczych
W tym samym czasie wydano ekspertyzę stanu konstrukcji remontowanej kamienicy przy ul. Lompy 16 sygnowaną przez uznanego inżyniera o specjalności konstrukcyjno-budowlanej, który stwierdził liczne zarysowania i pęknięcia ścian budynku. Ich część mogła powstać w trakcie prac budowlanych. „Szczególnie widoczna jest rysa przebiegająca od ściany podokiennej zamurowanego okna najwyższej kondygnacji aż do nadproża drzwi wejściowych” - czytamy w dokumencie.
Ekspertyza ujawniła uszkodzenia związane z osiadaniem budynku i ścięcia narożników - „wpływ na ten charakter uszkodzenia może mieć woda gruntowa”. Stwierdzono również odspojenia stropu, uszkodzenia ścian nowo wymurowanych, destrukcję bloczków, która spowodowała utratę parametrów czy też ugięcie nadproża na skutek nieprawidłowego wykonania. Obawy sąsiadów miały więc swoje uzasadnienie.
Na początku września 2019 roku Powiatowy Inspektorat Budowlany na podstawie wspominanej ekspertyzy wezwał dewelopera do prac naprawczych. Niestety, napraw nie zdążono dokonać, gdyż 13 września rano - jak informują mieszkańcy - na terenie budowy widziano pracującą koparkę (przypomnijmy, że ciągle obowiązywało wydane w lipcu przez PINB wezwanie do wstrzymania prac). Tego samego dnia około południa doszło do katastrofy.
Podejrzane osoby chciały odkupić ich mieszkania
- Nasze interwencje w PINB nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. W zamian za to pouczono nas, że to jesteśmy odpowiedzialni za własny budynek, a swoich praw względem dewelopera możemy dochodzić na drodze cywilnoprawnej. Później doszło do katastrofy. Gdy kamienica się zawaliła, nakazano nam opuścić nasz budynek. Pięć godzin siedzieliśmy przed kamienicą i czekaliśmy aż nas wpuszczą. Okazało się, że w kamienicy rozszczelnił się gaz. Musiała być sprawdzona pod kątem bezpieczeństwa. Na dwa tygodnie zamieszkaliśmy u rodzin - informują sąsiedzi.
Zaraz po zdarzeniu ujawniono, że rzeczywiście inwestor prowadził prace pomimo ich oficjalnego wstrzymania nawet bez wiedzy kierownika budowy i został za to ukarany mandatem. Ciekawym wątkiem jest to, że kiedy mieszkańcy Lompy 16a przebywali poza domem doszło do włamania w budynku. Sprawców nie udało się ująć, ale na szczęście nie skradziono nic wartościowego. Jak relacjonują mieszkańcy, w okolicy pojawiały się również podejrzane osoby, które chciały… odkupić ich mieszkania.
- Po katastrofie zaczepili mnie na ulicy przed budynkiem dwaj elegancko ubrani panowie. Chcieli ode mnie kupić mieszkanie. Jeden mówił, że chce je kupić dla córki i dodał, że ja w tej chwili żyję „jak na bombie”. To nie bał się o swoją córkę, a martwił o mnie? Dodali, żeby nie mówić źle o deweloperze, bo on i tak ma dużo zmartwień i poniósł ogromne straty - mówi Józefa Małecka, lokatorka jednego z mieszkań przy Lompy 16a.
***
Czas leci, a rozwiązania sprawy ciągle nie ma. Sąsiedzi zawalonego budynku chcą wreszcie spać spokojnie. - Niezabezpieczone rumowisko jak stało, tak stoi. Woda z bajora obok nadal podmywa fundamenty naszej kamienicy i zalewa piwnice regularnie. Regularnie dostajemy też z PINB korespondencję, w której nie ma odpowiedzi na najważniejsze pytanie: czy możemy mieszkać bezpiecznie? Niedługo od katastrofy miną dwa lata. Może coś się ruszy, gdy dojdzie do następnej, gdy zginą ludzie? - zastanawia się Alicja Kunicka, przedstawicielka wspólnoty mieszkaniowej przy Lompy 16a. Sytuacja ma charakter rozwojowy i będziemy jeszcze do niej wracać.
Adam Kanik
PS. Deweloper w dalszym ciągu unika rozmowy z portalem
Oceń artykuł:
65 7
Autor: Adam Kanik
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 27







Klauzula informacyjna ›