Duży niesmak po oficjalnym spotkaniu. Niecenzuralna uwaga wiceprezydenta
Duży niesmak pozostał po ostatnim posiedzeniu Rady Interesariuszy ws. budowy instalacji termicznego przetwarzania odpadów w Bielsku-Białej. Po zakończeniu spotkania w niecenzuralny sposób na temat dyskusji z jednym z uczestników rady wyraził się wiceprezydent Piotr Kucia. - Zastępca prezydenta zamierzał osobiście spotkać się z członkiem rady, którego komentarz dotyczył i wyjaśnić zaistniałą sytuację, ale ten nie przyjął zaproszenia - odpowiada Ratusz.
Do kolejnego posiedzenia Rady Interesariuszy w sprawie budowy spalarni odpadów doszło we wtorek, 13 kwietnia. Po zakończeniu spotkania uczestnicy posiedzenia, którzy jeszcze nie zdążyli się rozłączyć, usłyszeli w głośnikach głos wiceprezydenta Piotra Kuci. - Ale mnie wk… dzisiaj ten Posłuszny (Leszek Posłuszny, przedstawiciel mieszkańców i krytyk budowy instalacji w Bielsku-Białej - red.) - tak zastępca prezydenta podsumował zakończoną chwilę wcześniej debatę.
Opinię Leszka Posłusznego w sprawie planów budowy instalacji termicznego przetwarzania odpadów przedstawiliśmy szczegółowo w artykule Komu opłaca się budowa spalarni w Bielsku-Białej? Zastrzeżenia krytyków.
Gość mi strasznie gra na nerwach
Jak dodają przedstawiciele mieszkańców sprzeciwiający się inwestycji, w trakcie posiedzenia na ekranie udostępnianym członkom Rady Interesariuszy pojawił się również dymek wiadomości od przedstawiciela spółki ZGO o treści: „Leszek Posłuszny, ten gość mi strasznie gra na nerwach...”. Ich zdaniem, tego typu uwagi nie powinny mieć miejsca podczas konsultacji.
- Pech chciał, że zarówno wiceprezydent Kucia, jak i ekspert ZGO nie byli świadomi, że ich „słowa krytyki” pod swoim adresem usłyszał Leszek Posłuszny. Zgodnie z obowiązkami, które nakładają na pana Kucię przepisy ustawy, jest on zobowiązany w szczególności do zachowania uprzejmości i życzliwości w kontaktach z obywatelami oraz do zachowania się z godnością w miejscu pracy i poza nim. W podobnym tonie jak wypowiedź wiceprezydenta przedstawia się jakość konsultacji - czytamy w wiadomości, którą otrzymała redakcja portalu.
Komentarz dotyczył poglądów
O komentarz do opisywanego zdarzenia zwróciliśmy się do Ratusza. - Sytuacja, o której mowa miała miejsce po zakończeniu posiedzenia Rady Interesariuszy. W emocjach spowodowanych dość burzliwą dyskusją, która prowadzona była podczas spotkania zastępca prezydenta miasta w niecenzuralny sposób wyraził swoje odczucia. Nie był to w żadnym wypadku atak personalny ani przejaw osobistych uprzedzeń. Komentarz dotyczył poglądów, a nie osoby - zapewnił portal Tomasz Ficoń, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.
- Błąd techniczny - niewyłączenie mikrofonów bezpośrednio po zakończeniu spotkania - sprawił, że wypowiedzianą w zdenerwowaniu uwagę usłyszało kilkoro uczestników spotkania. Zastępca prezydenta zamierzał osobiście spotkać się z członkiem Rady Interesariuszy, którego komentarz dotyczył i wyjaśnić zaistniałą sytuację, ale ten nie przyjął zaproszenia na spotkanie - dodaje urzędnik.
bak
Oceń artykuł:
77 87
W związku z incydentami napisałem skargę do Pani Naczelnik Joanny Bojczuk - która zajmuje się organizacyjną stroną Rady Interesariuszy, zapowiedziałem również że informacja pójdzie do prasy. Na drugi dzień Pani do mnie oddzwoniła, przyznała że "padła emocjonalna wypowiedź z ust Pana Prezydenta", i że Prezydent zaprasza mnie na spotkanie. Po zastanowieniu, odmówiłem grzecznie powołując się na pandemię (ze wzgledów na sytuację w rodzinie izolujemy się zanim rodzice zostaną zaszczepieni i zyskają odporność - raz w tygodniu wyjazd do sklepu na zakupy w godzinach kiedy sklep jest pusty, dziecko od tygodni nie chodzi do przedszkola, my pracujemy z domu a rodzice nam pomagają przy dziecku). Były też inne powody ale dotychczas nie chciałem ich wspominać - jednak odbicie piłeczki przez Ratusz ustami ich Rzecznika Prasowego (sama informacja że odrzuciłem spotkanie) teraz mnie skłania do uzupełnienia. Odnośnie spotkania nie wywołało u mnie entuzjazmu połączenie dwóch spraw - pierwsze, że to Pani Naczelnik do mnie dzwoni (to nie ona jest autorem wypowiedzi), a druga sprawa to, że nie była wspomniana choćby zapowiedź jakiś przprosin za incydenty. Dostałem tylko zapowiedź rozmowy w nieokreślonym temacie. Poinformowałem więc Panią Naczelnik, że zamiast rozmowy prywatnej z Panem Prezydentem, oczekiwałbym konstruktywnych i otwartych dyskusji na Radzie Interesariuszy.
Życzę sobie, żeby ten incydent był ostatnim tego typu, i że zostanie przekuty w bardziej otwartą dyskusję na Radzie Interesariuszy.
Na koniec pozytywna wiadomości - Pani Naczelnik przekazała mi, że Miasto wyraziło chęć wykonania analizy rozwiązania ekologicznego, ekonomicznie lepszego, bez spalarni i poprosiło o zasugerowanie z jaką organizacją mogliby się kontaktować. W związku z tym rozmawiałem z Towarzystwem Na Rzecz Ziemi, uzyskałem wstępne zainteresowanie ich udziałem i przekazałem ich prośbę o kontakt pisemny z nimi do Pani Naczelnik.
Nawet jeżeli miasto miałoby dopłacać do rachunków, to i tak wszyscy zapłacimy za wywóz śmieci do innej spalarni, przecież to idzie z podatków
Składowisko odpadów się przepełnia, może dojść do zatrucia gleb i wód gruntowych. Jeżeli spalarnia będzie bezemisyjna, jestem za
Znajomy mieszka w bloku, od dwóch lat (deweloperka nowa) wrzuca WSZYSTKO do jednego kontenera. I nikomu to nie przeszkadza. To jest Polska właśnie