Mural odszedł w niebyt
Gdy ponad 10 lat temu zniszczono bezpowrotnie w Bielsku-Białej ogromną mozaikę autorstwa nieżyjącego już bielskiego artysty Ignacego Bieńka, wydarzenie to określono jednym słowem: barbarzyństwo. Jak więc nazwać to, co stało się kilka dni temu z innym plenerowym dziełem, stworzonym przez Leona Tarasewicza w miejsce tamtej mozaiki po to właśnie, aby zadośćuczynić mieszkańcom miasta za tamtą niepowetowaną stratę? Także i to dzieło podzieliło los mozaiki Bieńka.
Po trzech latach od namalowania mural Tarasewicza przestał istnieć, skruszony zębami buldożerów wraz z murem, na którym powstał. Oczywiście, można powiedzieć, że był prywatną własnością galerii handlowej, na zlecenie której został namalowany i właściciel mógł z nim zrobić co mu się żywnie podobało. Ale dzieło Bieńka również było, w czasie gdy zostało zniszczone, prywatną własnością. Wydarzenie to pociągnęło jednak za sobą falę oburzenia, której finałem była sprawa sądowa. Teraz na takie działania się nie zanosi. Można jednak mówić o chichocie historii i zastanawiać się na tym, jak niewiele znaczy dzieło sztuki dla inwestorów obracających wielkimi pieniędzmi.
Gdy zburzono przed laty pofabryczne zabudowania dawnego Weluksu a wraz z nimi pogrzebano ogromną mozaikę (największe tego typu dzieło w Europie), w całym mieście podniósł się lament. Mozaiki żałowali nie tylko miłośnicy sztuki czy miejscy włodarze, lecz także zwykli mieszkańcy, dla których dzieło Bieńka stanowiło wartość sentymentalną. To wtedy pod naciskiem opinii publicznej - a może bardziej z uwagi na ciążące na nim prokuratorskie zarzuty - inwestor obiecał, że w zamian za zniszczone dzieło da miastu inne, równie atrakcyjne. Tak też się stało.
Na murze nowo powstałej galerii Gemini Park Leon Tarasewicz - jeden z najwybitniejszych współczesnych polskich artystów plastyków - namalował ogromny mural. Jego odsłonięcie było huczne. Przemówienia i deklaracje, jakie wtedy padały, wręcz ociekały zachwytem nad dziełem mistrza. Szefowie galerii deklarowali, iż sztuka jest dla nich dobrem nadrzędnym. Zapewniali, że mural będzie dobrze chroniony i konserwowany po wsze czasy.
Czasu nie upłynęło jednak zbyt wiele, a zaczęły pojawiać się informacje, że inwestor zamierza rozbudować galerię. Obok już istniejącego pawilonu miał powstać nowy, równie okazały. I to właśnie w miejscu, gdzie stała ściana z muralem. Jeszcze w lutym ubiegłego roku, gdy pytaliśmy przedstawicieli Gemini Park co w związku z tym stanie się z muralem, zapewniono „Kronikę”, że dziełu Tarasewicza nic nie grozi. Rozbudowa nie naruszy bowiem muru, na którym się on znajduje. Poza tym usłyszeliśmy, że mural jest wizytówką galerii. Tymczasem roboty budowlane właśnie ruszyły...
- Pierwotne plany były takie, żeby mural zachować w całości, jednak z uwagi na zakres rozbudowy okazało się to niemożliwe - przyznała krótko Anna Dworak, dyrektor do spraw marketingu i PR w centrum handlowo-rozrywkowym Gemini Park. Jednocześnie wyjaśniła, że galeria chciała mural pociąć na części i na przykład przeznaczyć jego fragmenty na aukcję charytatywną.
Jednak twórca dzieła, z którym galeria się w tej sprawie konsultowała, nie wyraził na to zgody. Jego życzeniem było, aby mural przenieść gdzieś w całości lub, jeśli nie da się tego zrobić, zniszczyć go bezpowrotnie. Życzenie było na tyle kategoryczne, że w trakcie, gdy ściana była burzona, pilnowano, aby ktoś nie zabrał nawet najmniejszego zamalowanego fragmentu. Agata Smalcerz, dyrektor Galerii Bielskiej BWA, która merytorycznie zorganizowała powstanie muralu, sprawę jego zniszczenia komentuje krótko. - Szkoda, że przetrwał tylko trzy lata.
Właściciele galerii zapewniają, że utrata muralu nie oznacza, iż nieistniejące już dzieło Bieńka nie będzie miało godnego następcy na bielskich murach. Ani tego, że bielszczanie nie będą już mogli pochwalić się tym, iż w ich mieście Leon Tarasewicz stworzył jedną ze swych prac. Zapewniono nas, że po rozbudowie, na ścianie galerii, i to nawet w bardziej eksponowanym miejscu, ma powstać nowe dzieło Tarasewicza. - Wstępnie ustaliliśmy z artystą, że zaprojektuje i wykona nową odsłonę muralu - mówi Anna Dworak. Ale mozaiki i muralu i tak żal...
Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)
Artykuł wyświetlono 3630 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 27
scep
Może zamiast zatrudniać warszawskiego profesora (który najwyraźniej dostał taką kiepską kasę za swoją pracę, że nie zechciał ani pomyśleć nad koncepcją muralu, ani go samodzielnie wykonać)- Gemini tym razem zatrudni Dodę lub aktorkę Muchę do maźnięcia pędzlem. Celebrytka będzie nobilitowana na artystkę, Gemini pochwali się rewolucyjnym dziełem zrobionym na ich zlecenie i odkryciem artystycznym roku, a do malowania ściany nie będzie trzeba zatrudniać prawdziwych fachowców- tynkarzy. Dział PR Gemini wyda z siebie jakieś żenujące pierdnięcie i zainkasuje premię, a bielszczanie z pewnością będą szczęśliwi, że zamiast zniszczonego dzieła Bieńka- po 10 latach dostaną coś, co śmiało może konkurować z takimi dziełami jak obrazki Pokemon Tazo z opakowania po chipsach.
Janicek
to to był ten słynny mural ??? Jestem w szoku! Byłem przekonany że to coś made in castorama to kolorowy tynk zewnętrzny. Jaka sztuka, władza, kultura taki naród. Nie dziwmy się zatem że tutaj jest jak jest..
pat
dokładnie tak,Andrzeju. Obecnie byle cymbał może też pisać komentarze w necie.
Andrzej
Dzisiaj byle cymbał jest nazywany artystą. Smutne...
podatnik
TAK SAMO JAK MOZAIKA BIEŃKA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BANDYCI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
bb888
dla porównania> http://izakuzyszyn.posterous.com/a-niech-mnie-lodz-graffiti lub http://www.theillest.pl/sainer-etam-crew-nowy-mural-w-lodzi-1/ to mozna nazwac sztuka :)
bb888
myśle ze jakies graffiti (mam na mysli profesjonalne grafiiti nie jakies mazyy:) ) przedstawiajace historie bielska bialej bylo by bardziej wymowne i oddawalo by klimat tego miejsca niz te paski które niewiadomo co przedstawiaja:) nie znam nikogo komu by sie one podobaly . wlasciciele GP pownili przemyslec ponowna wspołprace z p Tarasewiczem . Proponuje wycieczke do Łodzi tam powstaja niesamowite graffiti. fajnie sie wpisuja w miasto i sa czytelne dl kazdego :) a wy co myslicie:)?
kubol
@L - ale nawet jakby prace Pana Profesora byłyby nawjwiększym hitem w Museum of Modern Art w Nowym Jorku to nie zmienia to faktu , że te mazy w Gemini były chałturą, która zarząd Gemini wykpił się za zniszczenie mozaiki Bieńka
L
Dla przypomnienia: rozmawiamy o profesorze sztuki z Warszawy. Kapelusze z głów ...
tomek
Ja już nie wiem, czy jestem ślepy, czy żyję w matriksie, czy coś innego jest nie teges.Ale JA BYŁEM PEWIEN, ŻE TEN MURAL TO RODZAJ TAPETY, albo jakiś szybki i tani sposób na pomalowanie ściany o dużej powierzchni (jakiś natrysk, albo naklejane paski). Gdy poczytałem, że to DZIEŁO jakiegoś ARTYSTY (pożal się Boże), że było otwarcie "tego czegoś" to dostałem opadu szczeny.
Przecież to jest skandaliczne !!! To robienie z ludzi idiotów !!! Nie dam sobie wmówić, że takie kolorowe paski to dzieło, ponieważ nie ma w nim piękna. Nic ono nie wyraża. Byłem dziesiątki razy w Gemini i NIGDY nie widziałem, żeby KTOKOLWIEK zatrzymał się chociaż na sekundę przed tym DZIEŁEM. Moja 6-cio letnia córeczka potrafiłaby sama zaprojektować takie "dzieło" na kartce za pomocą kredek, a następnie zleciłbym wydrukowanie tego 1:1 i po prostu naklejenie na sciane. Efekt byłby identyczny, a ile kasy w kieszeni.
Stanowczo protestuję przeciwko nazywaniu takiego czegoś DZIEŁEM SZTUKI i przez to robienie z ludzi idiotów !!!
Oczywiście popieram w 100% decyzję managerów Gemini Park, że bez drgnięcia powieki rozwalili w pył ten badziew.
Jeżeli nawet ten gość, który to zaprojektował jest dobry i znany jako artysta, to to jest jeden z wiekszych bubli w jego życiu. Nie przyłożył się chłop, zrobił coś na "odwal się".
4131
ma namalowac nowe dzieło ? chyba zartujecie ! i co namaluje ? paski ale tym razem pionowe ? lepiej niech to zrobi ktos kto ma pomysł i wene
6411
to bylo dzieło ? ja w podstawówce lepsze rzeczy malowałem...kilka pasków kolorowych i od razu wielki artysta ? mam nadzieje ze kolejnego " działa" nie bedzie malował na Gemini bo to byłby juz obciach !
Dyletant
O ile dobrze pamiętam to ARTYSTA miał czas na pociągnięcie pędzlem mniej więcej 1 metra pierwszego paska tego DZIEŁA, a resztę domalowali studenci czy jacyś inni najmici. Może następnym razem lepiej będzie zlecić to zadanie malarzom pokojowym , nie będzie fochów ani ronienia łez przy wyburzaniu a efekt też nie gorszy.


Klauzula informacyjna ›