Cykl naszych artykułów poświęconych problemowi segregacji odpadów zainteresował lokalnych polityków. Do tego stopnia, że najbliższe posiedzenie komisji gospodarki miejskiej i mieszkalnictwa będzie poświęcone temu problemowi, a następnie - być może -trafi pod obrady Rady Miejskiej. Zanim to nastąpi, o opinie w tej sprawie poprosiliśmy osoby bezpośrednio zainteresowane realizacją programu śmieciowego.

Radny Roman Matyja jest przewodniczącym komisji gospodarki miejskiej i mieszkalnictwa RM. Zgodnie ze swoim statutem, przedmiotem działania tej komisji jest „współudział w tworzeniu polityki miasta oraz opiniowanie zamierzeń w dziedzinie utrzymania czystości i porządku oraz wysypisk i unieszkodliwianie odpadów komunalnych”.

- Segregacja śmieci w naszym mieście jest czymś nowym, a nowości zawsze wywołują kontrowersje. Np. mieszkańcy Osiedla Karpackiego bardzo pozytywnie przyjęli ten pomysł, ale trudniej go było zaakceptować kierownictwu spółdzielni mieszkaniowej. Wcześniej segregacja nie wiązała się z żadnymi opłatami, a od kwietnia br. zgodnie z ustawą trzeba zapłacić. Podczas jednej z sesji RM, prezes firmy SITA twierdził, że nie brakuje im pojemników typu ,,dzwon”. Myślę, że należy przede wszystkim sprawdzić, jak program realizowany jest w domach jednorodzinnych, a także porównać np. kwestię dostarczania ,,dzwonów” przez spółkę SITA na różne bielskie osiedla. Jeśli w przypadku agencji nieruchomości Janosz&Makuch SITA nie dostarczyła pojemników na czas, to powinna była jak najszybciej to naprawić. Moim zdaniem, segregacja śmieci w naszym mieście wcześniej, czy później zostanie wymuszona coraz wyższymi opłatami za śmieci niesegregowane.

Przewodniczący Matyja wyznał nam też, że osobiście korzysta z usług firmy Operatus, gdyż „jest bardziej elastyczna niż SITA”. Opinii fachowca – a jako przewodniczący komisji gospodarki miejskiej z pewnością nim jest – zlekceważyć nie można.

Obecnie spółka prawa handlowego SITA ZOM S.A. gospodaruje na ok. 80 proc. bielskiego rynku śmieciowego. Kiedy zechce, potrafi być elastyczna. Prezes SM „Złote Łany” Eugeniusz Cebrat podkreśla, że na jego osiedlu nie brakuje dzwonów, a za odbiór segregowanych śmieci firma nie pobiera żadnych opłat. Prezes obawia się jednak, że promocja potrwa tylko do końca br. Wkrótce kierownictwo spółdzielni wybiera się na pertraktacje do SITY, aby uzgodnić przyszłoroczne warunki finansowe. Może być różnie. Dlatego prezes Cebrat nie wyklucza możliwości zawarcia umowy z innym operatorem.

Spółdzielnia na Złotych Łanach już obecnie odczuwa znaczne obciążenie, jakim dla mieszkańców domów jednorodzinnych są koszta odbioru odpadów segregowanych. Osiedlowe śmietniki zapełniają się głównie nocą, gdy swoje worki podrzucają właściciele domków. Prezes jest przekonany, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby wprowadzenie w mieście powszechnego podatku śmieciowego. Jego zdaniem, wszyscy wyrzucamy odpady i wszyscy powinniśmy za to płacić.

- Prezydent miasta oraz przewodniczący Rady Miejskiej – podkreśla Cebrat – dawno obiecywali mi, że w tej sprawie przeprowadzone będzie referendum wśród mieszkańców. Ale jak dotąd, nic więcej o tym nie słychać.

Zwolenniczką powszechnego podatku jest Grażyna Staniszewska. Podkreśla jednak, że kwota powinna być nieduża. Tak, aby nowe obciążenie mogło uzyskać akceptację społeczną. Europosłanka zjeżdża do Bielska-Białej na weekendy. Mieszka na niewielkim osiedlu i korzysta z usług spółki SITA. Do czasu rozmowy z naszym portalem była przekonana, że firma ta jest monopolista na rynku bielskim.

- Już dwa lata temu – mówi pani Grażyna – prosiłam w spółce o dzwon. Powiedziano mi wtedy, że nie dostanę tego pojemnika, bo nasze osiedle jest zbyt małe. Dlatego jesteśmy zmuszeni kupować worki.

Najbardziej sugestywny dla polityków jest przykład żywiecki, który polega na finansowaniu kosztów segregacji odpadów przez budżet gminy. Dzięki temu w Żywcu, Łodygowicach oraz innych wsiach powiatu selekcji poddawana jest ponad połowa śmieci zwożonych do utylizacji (pisaliśmy o tym w artykule „Na wsi mają lepiej”). Zdaniem europosłanki Staniszewskiej, program segregacji śmieci byłby u nas znacznie popularniejszy, gdyby bielszczanie – podobnie jak mieszkańcy Żywiecczyzny – mogli bezpłatnie odprowadzać śmieci po selekcji.

Podobną opinię wyraża poseł Stanisław Pięta. Wprawdzie parlamentarzysta nie wie nawet, która firma wywozi odpady z jego śmietnika („takimi sprawami zajmuje się moja żona”), lecz uważa, że przynajmniej na początku realizacji programu, segregacja powinna być finansowana z kasy gminy. Na co dzień poseł mieszka w Nowym Domu Poselskim, skąd śmieci odbiera... SITA. Tyle, że jej warszawski oddział.

Pomysł wprowadzenia kolejnego podatku nie podoba się natomiast przewodniczącemu Rady Miejskiej. W przekonaniu Jarosława Klimaszewskiego, koncepcja ta jest sprzeczna z liberalnymi zasadami budowy budżetu państwa. Jego twórcy podejrzliwie przyglądają się każdemu obciążeniu finansowemu dla obywateli. Poza tym gmina bielska nie chce wychodzić przed szereg. Podobno w parlamencie jest jakiś projekt ustawy o powszechnym referendum w sprawie podatku śmieciowego. Jeśli ustawa przejdzie przez parlament, głosować więc będą także bielszczanie.

- Nie dziwi mnie słaby poziom realizacji programu – deklaruje przewodniczący. – To dopiero początek. Mieszkańcy oraz wszystkie podmioty w nim uczestniczące muszą dostosować się do nowego, zmienić swoje dotychczasowe nawyki. W przyszłym roku SITA prawdopodobnie przedłuży okres promocyjny i będzie odbierała segregowane śmieci za darmo. Dążymy też do pełnego zaspokojenia potrzeb na pojemniki. Jeden komplet powinien przypadać na każdych 500 mieszkańców.

Jarosław Klimaszewski przyznaje jednak, że programowi segregacji odpadów muszą pilnie przyjrzeć się fachowcy. Być może gmina powinna w jakiś sposób partycypować w kosztach odprowadzania śmieci. Przecież śmieciarki SITY oraz jej mniejszych konkurentów wożą miliony złotych ukryte w odpadach nadających się do recyklingu. Są firmy zainteresowane ich odbiorem. Wpływy z tego tytułu mogą później w mniejszym lub większym stopniu rekompensować koszty zbiórki.

Problem ten wraz z cyklem naszych artykułów o segregacji zostanie omówiony na najbliższym posiedzeniu komisji gospodarki miejskiej i mieszkalnictwa. Być może następnie sprawa trafi na sesję plenarną, by zweryfikować zasady wprowadzone w kwietniu br. Jak zapewnił nas przewodniczący Rady Miejskiej, to bezpośredni skutek ostatnich publikacji portalu. O wynikach tej debaty z pewnością czytelników poinformujemy.

Robert Kowal

Czytaj też:

„Program segregacji do śmieci” – www.bielsko.biala.pl/1548,artykuly

„Program segregacji do śmieci,cz.2” – www.bielsko.biala.pl/1589,artykuly

„Program segregacji do śmieci,cz.3” – www.bielsko.biala.pl/1590,artykuly

„Na wsi mają lepiej” – www.bielsko.biala.pl/1592,artykuly