Natura, pociski i zmysłowość
Gałęzie, nasiona czy warzywa są elementami składowymi prac prezentowanych obecnie w Galerii Bielskiej BWA. Ich autor - Paweł Matyszewski - porusza problematykę napięć geopolitycznych oraz ochrony przyrody.
Wystawa zatytułowana jest „Ukorzenianie”, a Paweł Matyszewski to artysta z wioski Łękobudy na Podlasiu. Swoje obrazy, rzeźby i płaskorzeźby najczęściej tworzy w ogrodzie, wykorzystując przy tym materiał roślinny. - Wiele moich prac odnosi się do natury, którą w pewien sposób manipuluję - opowiada. - Tworzę obiekty trochę postapokaliptyczne, w których organizmy ulegają transformacjom. Spotkałem się ze stwierdzeniem, że moje prace są „sezonowe”, bo widać dokładnie, o jakiej porze roku zostały wykonane. Mamy bowiem na przykład bujne, pełne witalności instalacje robione w sierpniu albo dużo bardziej ubogie, robione w listopadzie.

Uwagę zwracają pokaźnych rozmiarów obiekty z cyklu „Organizmy na chwilę”, przypominające drzewa „wrośnięte” w podłogę galerii. - Ich podstawa wykonana jest z drewna pozyskanego z wycinki Puszczy Knyszyńskiej - wyjaśnia artysta. - Z punktu widzenia gospodarczego jest to drewno bezużyteczne, bo zbyt cienkie. Efekt smolistości uzyskuję przez jego opalenie i poolejowanie. Natomiast na górze tych konstrukcji umieszczam formy abstrakcyjne: falliczne naboje, owoce, nasiona, warzywa czy pączki kwiatów.
Prace Pawła Matyszewskiego zawierają wiele elementów odnoszących się do cielesności, zmysłowości. - O ile erotyka w wydaniu kulturowym, ludzkim, jest dla niektórych kontrowersyjna, o tyle w naturze jest ona obecna wszędzie: w świecie roślin, grzybów czy zwierząt - podkreśla. Ciekawy jest w tym kontekście cykl „Robotnice”, przedstawiający pojedyncze kobiece piersi - ciemne, spękane, poorane. - Nie są one seksualne, ale raczej spracowane, o kształtach sugerujących upływ czasu lub zmęczenie karmieniem dziecka - mówi Paweł Matyszewski.

W swoich pracach artysta podejmuje szeroko rozumiany temat przemijalności, a także konfliktów zbrojnych. - W rzeźbach Matyszewskiego warzywa i owoce w przewrotny sposób przywodzą na myśl militarne pociski, sugerując uwikłanie natury w biopolitykę - podkreśla kuratorka wystawy Paulina Darłak. - Mieszkam na ścianie wschodniej, 30 kilometrów od granicy z Białorusią, więc moje prace traktują również o ulotności, przejściowości i totalnej niepewności - dodaje Paweł Matyszewski.
Wystawa prezentowana jest nie tylko w przestrzeni Galerii, ale także w ogrodzie Willi Sixta. Ekspozycję można oglądać do 31 maja.
Teksat i zdjęcia: Magdalena Nycz
Paweł Matyszewski i kuratorka wystawy Paulina Darłak










Klauzula informacyjna ›