Rarytasy krasnoludzkiej mamusi
Przez chwilę poczuli się niczym prawdziwi rycerze. Młodzi ludzie z całej Polski wzięli udział w Festiwalu Kultury i Gier Grojkon. To była już siódma edycja tej imprezy.
Festiwal odbył się, podobnie, jak w ubiegłym roku, na terenie bielskiej Akademii Techniczno - Humanistycznej. Trwał przez trzy dni. Głównymi organizatorami Grojkonu są: Leszek Cibor i Mateusz Juściński. Na uczestników czekało wiele atrakcji. Można było m.in. odwiedzić rycerską wioskę, zagrać w paintball, postrzelać z karabinu, porzucać oszczepem i nauczyć się tańca z wachlarzami.
Wichura zwaliła namioty
Jak wspomina Mateusz Żarczyński, koordynator wioski rycerskiej, pogoda starała się pokrzyżować plany organizatorów. - W nocy z piątku na sobotę była prawdziwa wichura - mówi. - Część namiotów została zniszczona, obóz był w rozsypce. Sytuację udało się jednak opanować i uczestnicy Festiwalu mogli gościć w rycerskiej wiosce. Brali udział w walkach i pokazach musztry średniowiecznej. Uczyliśmy również, jak w tamtych czasach szyło się buty lub sakiewki - dodaje Mateusz.
Zgromadzeni na Grojkonie próbowali swoich sił również w walkach na miecze. - Będziemy pokazywali walkę długim mieczem bez zbroi, walkę na puginały (sztylety) i walkę zapaśniczą - tłumaczył przed pokazami Michał Pajda z bielskiej grupy Arma - pl.
W sobotę, zgromadzeni na ATH wzięli udział w bitwie o Bielsko - inscenizacji średniowiecznej bitwy. Co ciekawe, potyczka nie była reżyserowana i wojownicy naprawdę odnosili rany. - Wikingowie zaatakowali nasz obóz - relacjonuje Mateusz Żarczyński. - Dowódca, czyli ja, został jednak przekupiony i wrogowie doszli do porozumienia. Potem jednak rozpoczęło się prawdziwe starcie. Wikingowie i zdradziecki kapitan polegli w bitwie.
Ramen i lembasy
Uczestnicy Grojkonu mogli spróbować potraw serwowanych przez Grażynę i Mirosława Łysakowskich. - Przygotowujemy dania zgodnie z przepisami średniowiecznymi - mówiła Pani Grażyna. Na smakoszy czekał m.in. kociołek krasnoludzkiej mamuśki. - Jest to soczewica z mięsem i warzywami, zapiekana, gotowana, duszona w piwie - tłumaczyła nasza rozmówczyni. Polecała również potrawę dziadunia Gamgee - gulasz z kaszą i ramen - japoński rosół. Największą popularnością cieszyły się jednak lembasy - chlebki z patelni.
Miłośnicy fantastyki mieli również okazję kupić ?grojkonowe? gadżety - książki, gry, biżuterię, koszulki. - Mamy tu magiczne rzeczy - mówił Bartłomiej Szpetulski, obsługujący jedno ze stoisk. - Proponujemy notesy ze skóry, kości do gier, sakiewki, fiolki na różne substancje.
Pisarze na Grojkonie
Na Grojkon przybyło wielu pisarzy. W salach wykładowych ATH opowiadali o swojej twórczości i doświadczeniach. Pojawił się m.in. Marek Huberath, Andrzej Pilipiuk, Jakub Ćwiek i Stanisław Noworyta. Marek Huberath opowiadał o trupach. - Chciałem, żeby uczestnicy Festiwalu dowiedzieli się czegoś o możliwościach konserwacji ludzkiego ciała - powiedział nam pisarz po wykładach. - Poruszyłem również temat perspektywy przedłużenia czasu przechowywania organów do przeszczepów.
Do Bielska-Białej przyjechała m.in. młodzież z Oświęcimia. Uczestnicy Festiwalu z odległych miast mogli wykupić trzydniowy karnet z noclegami na uczelni. - Grojkon stał się już tradycją naszego regionu - mówi bielszczanka Dominika Kozik, uczestnicząca w Festiwalu po raz piąty. - Można tu spotkać wszystkich - od kuglarzy, po fanów gier RPG do szermierzy - dodaje. Podkreśla, że na Grojkonie każdy może znaleźć coś dla siebie.
Tekst i foto: Anna Bodzek


































Klauzula informacyjna ›