Artystyczne kadry z polskiej prowincji
Kiczowate czasami szyldy sklepików, budek z lodami i innych wioskowych biznesów, stare chałupy, odrapane elewacje kamienic oraz wpisani w ten krajobraz mieszkańcy. Oto artystyczne kadry Michała Cały, prezentowane obecnie w bielskiej Galerii Fotografii B&B.
Wystawa zatytułowana jest „Polska powiatowa i gminna 2014-2018” i przedstawia wykonane właśnie w tych latach fotografie pejzażu polskiej prowincji. Michał Cała – mieszkający obecnie w Bielsku-Białej - zasłynął jako mistrz czarno-białych pejzaży dokumentujących głównie Śląsk. Zajmował się tą tematyką w latach 1975-92. Później starał się – jak mówi – wyjść z tej „szuflady”. I zaczął poszukiwać nowych tematów w innych miejscach, głównie we wschodniej części Polski, ale nie tylko. Na wystawie znajdziemy również fotografie z Wielkopolski, a także z Bielska-Białej czy Żywca.
Wraz ze zmianami w krajobrazie, spowodowanymi nową rzeczywistością rodzącego się kapitalizmu, na zdjęciach Michała Cały pojawił się kolor. Na fotografiach zaczęły dominować sklepy i drobne biznesy wraz z krzyczącymi kolorami ścian czy ręcznie malowanymi szyldami. - Ciekawy jest dla mnie kontrast świata, który był i który nadszedł – mówi artysta. - Ludzie zaczęli mieć sklepy, zakłady czy warsztaty samochodowe. Ale ci ludzie są tacy jak dawniej. Nikt się tu nie spieszy, życie toczy się powoli, mieszkańcy przystają na ulicy na przykład z rowerem i rozmawiają. W tle widać już jakieś bardziej czy mniej wypasione samochody, ale twarze tych ludzi są takie jak pięćdziesiąt lat temu. Ten smutek prowincji w pewnym sensie został. Czasem obok rozlatującej się chałupiny stoi jakaś nowa willa. Te kontrasty są więc bardzo widoczne i jest to nowy obraz tej prowincji.
Na emocje portretowanych na tle uliczek ludzi zwraca uwagę Antoni Kreis, fotograf i autor licznych publikacji o fotografii. - Michał Cała pozostał wierny miejscom, gdzie życie toczy się powoli. Te miejsca określane są zwykle słowem: prowincja. Tam też można spotkać ludzi żyjących z dnia na dzień, skrywających swoje życiowe problemy za ścianami domów, ale też mających wielkie marzenia – komentuje. - Oglądając fotografie z cyklu przedstawionego na wystawie dostrzegam dużą zmianę w porównaniu z ikonicznymi pracami tego autora z XX wieku: na twarzach ludzi żyjących w tych prowincjonalnych miasteczkach coraz częściej pojawia się uśmiech. Bo może jakaś różowa, radosna ściana pojawiła się w miejsce brudnej, odrapanej elewacji? Bo może ktoś nareszcie dostał pracę i nie musi martwić się, jak dotrwać do pierwszego? Bo żeby cokolwiek kupić, nie trzeba jechać do odległego miasta? Niektóre obrazy wywołują uśmiech na twarzy widza: „tani Armani”, punkt sprzedaży lodów z chodniczkiem ze sztucznej trawy czy usytuowany w szczerym polu „skup aut”. Przypomina mi się refren popularnej piosenki: „Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco. A tam, gdzie to kretowisko, będzie stał mój bank”. To pewno ciche marzenia sporej części mieszkańców tych miejsc. Autor o tym wie i przy pomocy aparatu fotograficznego stara się zarejestrować te marzenia, ukryte nieraz za kawałkiem pomalowanej na jaskrawy kolor ściany ze zwykłej dykty.
Prace Michała Cały prezentowane są w Galerii Fotografii B&B już po raz czwarty. - Niewielu jest artystów, którzy mają w naszej Galerii po kilka wystaw. Michał Cała jest jednak na tyle twórczy i dobry w tym co robi, że prezentujemy jego prace już po raz kolejny - mówi kurator Galerii Inez Baturo.
Wystawa trwa do 1 kwietnia.














Klauzula informacyjna ›