Czesław śpiewa
Bielskie Centrum Kultury wypełnione po brzegi, hałas, zamieszanie, podniecenie. Zaraz na scenie pojawi się Czesław Mozil z zespołem.
Koncert, który odbył się 19 kwietnia, miał rozpocząć się o godz. 19, ale artysta się spóźnił. Czesław wpadł na scenę zziajany i w niekompletnym stroju. - Witam w najwspanialszym Domu Muzyki - powiedział z uśmiechem. Tuż po tym dodał: - Ale nigdzie tak nie stresują artysty przed wyjściem na scenę. Już, szybko, szybko, publiczność czeka. Rzeczywiście, publiczność nie mogła doczekać się koncertu i kilkakrotnie zachęcała Czesława gromkimi oklaskami do wyjścia na scenę, a gdy się już pojawił, wywołał ogromne poruszenie.
Czesław Mozil gościł w Bielsku-Białej nie po raz pierwszy. Jest jednym z najpopularniejszych artystów wśród mieszkańców Podbeskidzia. Na scenie nie krył wzruszenia, że może być tu kolejny już raz.
Klimat koncertu był niesamowity. Muzyka, odpowiednie nagłośnienie, efekty świetlne i sama postać Mozila, który okazał się człowiekiem niezwykle skromnym, dowcipnym i charyzmatycznym. Artysta dzięki swoim anegdotom zaserwował publiczności, prócz muzyki, dawkę humoru. - Mam nadzieję, że nie przeszkadza wam, że noszę czapeczkę? Noszę ją, bo łysieję. Po czym przepraszał: - Od kilku dni chodzę w tych samych rzeczach. Śmierdzi to wszystko trochę, ale nie poczujecie.
Nie można zapominać o pozostałej części zespołu, która odkryła przed publicznością swoje talenty muzyczne. Oprócz gry na najróżniejszych instrumentach, śpiewali. Wszystkie dźwięki tworzyły harmonijną, miłą dla ucha całość. Nic dziwnego, że publiczność nie tylko domagała się bisu, krzycząc: - Jeszcze, jeszcze! Pożegnała artystów owacjami na stojąco!
Tekst: Michalina Rosner
Foto, film: www.bck.bielsko.pl /Lucjusz Cykarski






Klauzula informacyjna ›