Artystyczne fotografie wykonane w placówce resocjalizacyjnej dla dziewcząt oraz w rodzinnym domu dziecka, z delikatnością i szacunkiem ukazujące świat skomplikowanych emocji. Takie prace prezentowane są obecnie w bielskiej Galerii Fotografii B&B.

Wystawa zatytułowana jest „Jeszcze będzie przepięknie”, a jej autorem jest warszawianin Roman Kalinowski, który zajmuje się humanistyczną fotografią dokumentalną. - Swoimi fotografiami chciałbym pokazać dobro, które jest obok nas, a którego często nie dostrzegamy. Bohaterami moich zdjęć są ludzie, którzy to dobro tworzą – prostymi, codziennymi czynnościami, cierpliwie i wytrwale - komentuje.

Na wystawę składają się fotografie wykonane w ramach dwóch projektów: „Daleko od domu” i „Piecza”. Oba autor realizował w warszawskiej dzielnicy Rembertów.

Pierwszy opowiada o Młodzieżowym Ośrodku Wychowawczym nr 2 w Warszawie. - To placówka resocjalizacyjna przeznaczona tylko dla dziewcząt. Wiele z nich, będąc w domach rodzinnych, od kilku lat nie uczęszczało do szkoły lub sprawiało w szkole poważne problemy, głównie wychowawcze - komentuje Roman Kalinowski. - Wychowanki kontynuują tu naukę szkolną, a także otrzymują pomoc pedagogiczną i psychologiczną. Mają okazję do zapoznania się z podstawami takich zawodów jak fryzjerstwo, wizaż, manicure, cukiernictwo itp. Dziewczęta uczestniczą w wolontariacie (z dziećmi niewidomymi, w szkole specjalnej itp.), w zajęciach teatralnych i innych wydarzeniach organizowanych wspólnie z innymi ośrodkami MOW. Większość dziewcząt z ośrodka nie miała łatwego dzieciństwa. To czego potrzebują najbardziej, za czym tęsknią, to dobra, normalna relacja z drugą osobą - rówieśnikiem lub dorosłym. Pobyt w ośrodku, wspólna praca wychowanek i wychowawców daje nadzieję na odzyskanie zaufania do innych i budowanie poczucia własnej wartości.

W ramach projektu powstały zarówno portrety poszczególnych dziewcząt, jak i scenki z codziennego życia w ośrodku. Widzimy podopieczne spędzające razem czas, wspierające się, czasem siedzące w samotności. - Na zdjęciach to wszystko wygląda trochę jak kolonie dawnego typu albo zielona szkoła. Wszystko się robi razem. Są lekcje, jakieś warsztaty - pisze Joanna Kinowska, historyk sztuki, autorka tekstów o fotografii. - Tu jednak widać coś więcej. Coś niewysłowionego, coś dla bardzo uważnego widza. Czasem spod rękawa widać ślady cięcia. Czasem, szczególnie w portretach, zbyt mocny, dorosły wzrok. Przytulas, który prawie dusi. Potrzeba własności, osobności, prywatności. No i potrzeba miłości. Zwykłej relacji.

Drugi projekt - „Piecza” - opowiada o rodzinnym domu dziecka Katarzyny Kowalskiej i Rafała Nowaka. W ramach rodzinnej pieczy zastępczej trafiają do nich dzieci czekające na uregulowanie sytuacji prawnej. Autor podkreśla, że z tego powodu projekt wymagał szczególnej dyskrecji, więc zdjęcia nie pokazują twarzy dzieci. - W domu przebywają głównie niemowlęta, minimum pięcioro, maksimum ośmioro, a ich pobyt trwa zazwyczaj od kilku do kilkunastu miesięcy. Kasia i Rafał dają dzieciom miłość i poczucie bezpieczeństwa, tak ważne dla ich rozwoju na całe życie. Po decyzji sądu dzieci najczęściej trafiają do docelowej rodziny adopcyjnej. W ciągu 14 lat Kasia i Rafał zaopiekowali się blisko 150 dziećmi - komentuje Roman Kalinowski.

Zdjęcia pokazują obrazki z codzienności, takie jak wspólna kąpiel, nauka chodzenia czy zabawa. Jest też urocza fotografia ukazująca rząd stojących butelek na mleko, podpisanych różnymi literami - zapewne inicjałami imion dzieci. Na innym zdjęciu - mnóstwo wiszących w szafie śpioszków... Są też fotografie pokazujące spotkania z rodzicami adopcyjnymi. To zarówno radość z tego, że dziecko znalazło nowy dom, jak i smutek z powodu rozstania z maluchem. - Często byliśmy świadkami cudów: gdy z dwóch smutnych historii (porzuconego malucha i pary, która straciła nadzieję na bycie rodzicami) na naszych oczach tworzyła się wspaniała, nowa, pełna miłości i radości rodzina - komentują Katarzyna Kowalska i Rafał Nowak.

- Nie da się tych zdjęć zapomnieć. Są przepełnione tym czymś, co sprawia, że zapadają w pamięć - pisze Joanna Kinowska. - Jest w tych zdjęciach napięcie, czekanie, rozmowy zdalne, ale jest też codzienność i ogrom miłości, który szkraby dostają i zabierają na dalszą drogę. Jest też Kasia i Rafał w całym tym skomplikowaniu, jest też ich relacja i ich uczucia, ich pełnia i pustka, gdy dzieci przecież szczęśliwie idą dalej, do innych rodzin.

Wystawa trwa do 3 grudnia.