Obiekty rzeźbiarskie nawiązujące do trzech dyscyplin sportowych: pływania, boksu i szachów można oglądać na wystawie "Duch Walki" W Galerii Bielskiej BWA. Symbolizują one ludzkie zmagania z życiem i codziennością.

Autorem wystawy jest Dariusz Fodczuk. To artysta wizualny i performer, który przez długi czas związany był z Bielskiem-Białą, ale obecnie już tu nie mieszka.

- Inspiracją dla artysty przy przygotowywaniu tej wystawy były dwie bardzo ważne osoby: Trauda Dawidowicz, bielska pływaczka z sekcji pływackiej Bielsko-Bialskiego Żydowskiego Towarzystwa Gimnastyczno-Sportowego „Makabi”, mistrzyni Polski z 1936 roku, która biła rekordy kraju na basenie Panorama. Druga postać to ojciec Darka - Mieczysław Fodczuk, który w czasach młodzieńczych trenował boks. Jest jeszcze trzeci element sportowy tej wystawy, czyli szachy - komentuje kuratorka wystawy Emilia Orzechowska. - "Duch Walki" to bardzo pojemne i uniwersalne hasło, które możemy odnieść do sportu, ale także do pola sztuki oraz naszych codziennych życiowych zmagań - tego, z czym i jak się zmagamy, kto jest naszym wrogiem i jak wygląda nasza szachownica codzienności. "Duch Walki" ma też w sobie rodzaj ulotności i mobilności, która jest nieodzownym elementem naszej egzystencji.

Wystawa nawiązuje także do tzw. piramidy Maslowa, zwanej też hierarchią potrzeb. To teoria psychologiczna opublikowana przez Abrahama Maslowa w 1943 roku na łamach amerykańskiego „Psychological Review”. To sekwencja potrzeb człowieka - od najbardziej podstawowych, fizjologicznych, przez potrzebę bezpieczeństwa, do najwyższych motywacji: przynależności, uznania i samorealizacji. – Idea rywalizacji sportowej w duchu samodoskonalenia daje nadzieję na osiągnięcie właśnie tych trzech ostatnich, najwyższych stopni piramidy – podkreśla Emilia Orzechowska.

Jednym z charakterystycznych elementów wystawy jest skrzynia do skoków, o piramidalnym kształcie. - Kiedy usłyszałem o hierarchii potrzeb Maslowa, zawsze wyobrażałem ją sobie jako właśnie taką skrzynię gimnastyczną. Uprawianie sportu to spełnianie trzech górnych poziomów tej piramidy, wyniesionych ponad główne, biologiczne potrzeby człowieka - mówi Dariusz Fodczuk.

Całą górną salę BWA, w której prezentowana jest wystawa, otacza błękitna lamperia, symbolizująca wodę w basenie i nieobecność Traudy (Gertrudy) Dawidowicz. Ciekawa jest instalacja pod nazwą "Symulator trzęsienia ziemi II". To regał ze stojącymi na nim obiektami ceramicznymi przypominającymi puchary sportowe. Regał podłączony jest do urządzeń, które symulują drgania wywołane wstrząsami sejsmicznymi. Stojące na półkach puchary drżą, przesuwają się, a czasami spadają. Tłukące się formy symbolizują fatum, nieubłagany los, kruchość kultury materialnej wobec potęgi sił przyrody, są przepowiednią nieuchronnie zbliżających się kataklizmów.

Oprócz skrzyni gimnastycznej, w centralnej części sali znajdują się także formy przypominające bokserskie worki treningowe. Obiekty te wykonują drobne ruchy i wydają z siebie dźwięki, przez co kojarzą się z ludzkim ciałem, które także przyjmuje nieustannie ciosy od życia. Na wystawie prezentowane są także prace nawiązujące do rękawic bokserskich, zegarów szachowych, a także szachownice - odnoszące się do strategii, ataków i sojuszy, które musimy podejmować w codziennym życiu.

Wystawa trwa do 27 października.

Na zdjęciu poniżej: Dariusz Fodczuk przy pracy "Wyścig z czasem" - drewnianym obiekcie wzmacniającym odgłos tykającego zegara szachowego. Fot. Magdalena Nycz