W „Galerii na Płocie” w Grodźcu Zagórze można podziwiać nową wystawę – „Alegorie” Marka Czarneckiego. To oryginalne fotografie, pieczołowicie przygotowywane w studiu po zbudowaniu scenografii.

Wernisaż zaplanowano 8 czerwca o 18.00. Wstęp wolny.

Marek Czarnecki jest z zawodu kowalem-ślusarzem, prowadzi firmę ślusarską i umiejętności te wykorzystuje w swojej pracy artystycznej. – Jestem absolwentem Wielkopolskiej Szkoły Fotografii i Prywatnej Akademii Tomasza Tomaszewskiego. Fotografią zajmuję się od 50 lat, poszukując pomysłów na wyrażenie w niej siebie. „Alegorie” to obrazy wymyślone w mojej głowie, zainspirowane życiem ludzi i postrzeganiem świata. Do ułożenia kompozycji używam takich rzeczy jak plastelina, gwoździe, glina, piasek, sznurek oraz wycięte z papieru postaci. Efektem tego są nierealne i abstrakcyjne obrazy – opisuje autor.

– Gdy po raz pierwszy ktoś pokazał mi zdjęcia Marka Czarneckiego, niespecjalnie byłem poruszony. Ot, bardzo sprawne „fotoszopowe” montaże, wizualnie atrakcyjne. Nie odczytałem tych fotografii z należytą im uwagą. Musiało do mnie dotrzeć, że to, co widzimy, to świat wykreowany fizycznie. Marek zapraszana nas w fantastyczną podróż do swojego wnętrza, ale sceny buduje w studiu. Ten, na pierwszy rzut oka nie od razu widoczny zabieg, sprawia, że całe to twórcze przedsięwzięcie nabiera zupełnie innego, ważnego znaczenia. Przynajmniej dla mnie. W świecie AI, cyfrowej fotografii wspomaganej programami graficznymi, autor buduje scenografie. Plan zdjęć jest jak najbardziej fizyczny, nieco jak z animowanego filmu kukiełkowego. To kraina intelektualnej przygody autora. „Małego” człowieka w świecie wielkich, przeskalowanych przedmiotów. Każdy obraz to wspaniała zabawa formą, ale i treści przecież nie brak – mówi fotografik Ignacy50, pomysłodawca utworzenia w Grodźcu „Galerii na Płocie”.

Marek Czarnecki. Fot. Dariusz Kalinko