Różne fotografie, które łączy jedno – wszystkie są autoportretami autora. Taką wystawę prac, zatytułowaną „Tożsamość”, można oglądać do 27 czerwca w bielskiej Galerii Fotografii B&B.

Jej autorem jest Andrzej Grudzień – artysta fotograf z Warszawy, wykładowca i dyrektor Studium Fotografii Związku Polskich Artystów Fotografików w Warszawie, organizator szkoleń i warsztatów fotograficznych w Polsce i za granicą.

Wystawa w Galerii B&B to wielowątkowa opowieść zbudowana wyłącznie z autoportretów, co osadza ją w obszarze fotografii głęboko subiektywnej i emocjonalnej. Wystawa składa się z czterech cykli, a każda seria zdjęć eksploruje obszar zgłębiania siebie.

Pierwszy zestaw to cykl „Inicjacje”, będący zapisem czasu psychicznych przemian, które przechodzimy w procesie dojrzewania do kolejnych etapów życia. - Fotografie te powstawały jako projekcje na materiale światłoczułym tego, co działo się we wnętrzu ich autora. Tym samym uzewnętrzniają to, co tak trudno oddać, pokazać sobie i światu. Podjęcie tego wysiłku w geście twórczym okazało się jednak cenną diagnozą i świadectwem czasu wewnętrznych kryzysów i przemian, które przeżywamy – komentuje Jolanta Rycerska, kuratorka wystawy, artystka fotograf, prezes Zarządu Głównego ZPAF.

Chyba najbardziej intrygujący jest drugi cykl - „Tożsamość”. Są to cyfrowe modyfikacje twarzy Andrzeja Grudnia. Na kolejnych, zestawionych obok siebie specyficznych autoportretach zmieniają się sposób uczesania, forma zarostu, mina czy nawet wiek artysty. - Patrzymy na nie jak na kolejne jego "wersje". Szukamy go w każdej z tych twarzy, przypisując im różne społeczne role, zgadując status, wiek, sposób życia. Ta zabawa z widzem prowadzi do namysłu nad tym, że każdy z nas jest jedną z możliwych wersji siebie. Jedyną zrealizowaną, jedyną dokonaną spośród niezliczonych hipotetycznych możliwości, które na zawsze pozostaną poza nami – podkreśla Jolanta Rycerska.

Kolejna seria prac to obiekty fotograficzne „Embriony”. - W głębi czarnych pudełek zamknięte zostały fotografie nagiej męskiej postaci. Uwięzionej, ukrytej, a może szczęśliwie zamieszkującej bezpieczną przestrzeń sześciu ścian? Wszystko zależy od interpretacji widza, który zaglądając do wnętrza obiektu poprzez grube szkło soczewki fotograficznej odkrywa nowe "narzędzie" patrzenia, nadające fotografii zaskakujący wymiar – zaznacza kuratorka.

Wreszcie ostatni cykl - „Symbioza” - to fotografie dotykające tematu człowieka w świecie przyrody. - To obszar filozoficznych pytań o naszą ludzką naturę - człowieka jako istoty pierwotnie wtopionej w tkanki otaczającego świata, naturalnie odczuwającej go na głęboko biologicznym poziomie, a współcześnie negującego to połączenie. Człowieka pogubionego w stechnicyzowanych realiach, zmęczonego i skazanego na poczucie braku. Jednocześnie coraz częściej świadomego potrzeby przywrócenia tamtej życiodajnej więzi, odbudowania jej w sobie – puentuje Jolanta Rycerska.