Długo trzeba było czekać, ale było warto. Takiego lotniczego święta wszyscy potrzebowaliśmy ZDJĘCIA
To było prawdziwe, trzydniowe święto lotnictwa, na które mieszkańcy Bielska-Białej czekali ponad sześć długich lat. Piknik lotniczy pod nazwą Aerosploty powrócił z wielką pompą, wypełniając niebo nad Aleksandrowicami kunsztem pilotów i efektowną oprawą wizualną. Choć powrót imprezy po tak długiej przerwie nie obył się bez pewnych problemów organizacyjnych, to końcowy efekt pozwala mówić o wielkim sukcesie, który bez wątpienia zasługuje na kontynuację w kolejnych latach.
Największe emocje towarzyszyły sobotnim pokazom dynamicznym. To, co działo się na niebie, szczególnie po zmroku, na długo zapadnie w pamięć uczestników. Spektakularne show z wykorzystaniem pirotechniki w połączeniu z precyzyjnymi akrobacjami dało piorunujący efekt. Widzowie mogli podziwiać widowisko muzyczno-świetlne, które nadało Aerosplotom unikalnego, niemal magicznego charakteru.
U stóp Beskidów zaprezentowała się elita podniebnych asów, w tym między innymi Artur Kielak, formacja The Flying Bulls, Flying Dragons Team, ogniste motolotnie czy wiatrakowce. Na niebie pojawiły się legendarne konstrukcje, w tym lokalna duma - szybowce Szybowcowych Zakładów Doświadczalnych.
Wydarzenie było elementem programu Polskiej Stolicy Kultury Bielsko-Biała 2026. Mimo logistycznych wyzwań i niedociągnięć, które zawsze towarzyszą tak masowym przedsięwzięciom, odbiór społeczny pokazuje, że takie imprezy są oczekiwane przez Bielszczan. I pozostaje jedynie mieć nadzieję, że na kolejne tak spektakularne Aerosploty nie będziemy musieli czekać kolejnych sześciu długich lat.
bb
Zdjęcia: Paweł Sowa
Oceń artykuł:
93 29

























































































