Kolejny hit literatury wystawiony został w nastrojowej scenerii sali ceremonii przy cmentarzu żydowskim w Bielsku-Białej. Już od dekady w listopadzie grana jest tam inscenizacja „Dziadów” Adama Mickiewicza. Tym razem, po raz pierwszy, wystawiono tu inną literacką klasykę - „Opowieść wigilijną” Charles Dickensa. Nim doszło do premiery, zimowej scenerii nabrało miasto. Widzowie byli zachwyceni. 

Wbrew pozorom dzieła Mickiewicza i Dickensa mają zaskakująco wiele wspólnego, nie tylko za sprawą kluczowych dla fabuły zjaw i duchów. Zarówno dramat jak i opowiadanie mają podobny wydźwięk i przesłanie. Mieszkańcy zaświatów przestrzegają przed wrogością i bezwzględnością wobec innych. Obie zawierają uniwersalne rozważania o sensie życia i śmierci i pasują do miejsca, w którym zostały wystawione.

„Opowieść wigilijna” to historia o sensie życia odkrywanym na starość przez antypatycznego i skąpego Ebenezera Scrooge’a. Była już ekranizowana i adaptowana niezliczoną ilość razy. Tym razem trafiła do nietypowej lokalizacji za sprawą organizatorów - artystów Teatru Polskiego, Banialuki, Bielskiego Chóru Kameralnego, a także Krzysztofa Maciejowskiego, który do przedstawienia skomponował muzykę.

Patrząc na reakcje widowni, bielska adaptacja „Opowieści wigilijnej” wzruszyła, a wykonanie wzbudziło uznanie widzów. Sala była pełna, artystom podziękowano owacjami na stojąco, a podsłuchane opinie po spektaklu były bardzo pozytywne. Premiera miała miejsce 30 grudnia. Na kolejne terminy - 8 i 10 stycznia o godz. 16.00, dostępne są ostatnie bilety na stronie Teatru Polskiego. Ze względu na duże zainteresowanie i bardzo dobry odbiór, w przyszłych latach wystawianie sztuki będzie prawdopodobnie kontynuowane.

Tekst i zdjęcia: Piotr Bieniecki