- Brakuje jakieś 60 cm do stanu z 2010 roku - tak o sytuacji w zachodniej części Czechowic-Dziedzic mówi jeden z mieszkańców. Nie chciał się ewakuować z zalanego domu, bo obawia się kradzieży. Obecny na miejscu burmistrz Marian Błachut mówił, że przepływ wody w Iłownicy był większy niż 14 lat temu. W niedzielę premier Donald Tusk zapowiedział przygotowanie rozporządzenia, by wprowadzić stan klęski żywiołowej. Nie wiadomo, na jakim obszarze kraju będzie obowiązywał.

Czytaj: GDDKiA: koniec objazdu na DK1. W kierunku Katowic działa jeden pas - foto

Z wielu zalanych miejsc na południu województwa śląskiego, powodziowa woda odpłynęła tak samo szybko, jak przyszła. Nie wszędzie. W zachodniej części Czechowic-Dziedzic, gdzie rzeka Iłownica pobiła absolutne maksimum z powodzi w 2010 roku i przelała się przez koronę wałów, jeszcze w niedzielę jej przybywało, mimo braku opadów. Mieszkańcy nie są zdziwieni - sytuacja w tym miejscu powtarza się.

Czytaj: Stan klęski żywiołowej w Bielsku-Białej i powiecie bielskim! Ma obowiązywać przez 30 dni!

Na miejscu służby zabezpieczają teren i na razie bez większych efektów próbują odpompowywać wodę, potrzebna była też pomoc medyczna. Część strażaków pracuje na miejscu już trzecią dobę. Wielu mieszkańców obawia się kradzież i zostało w domach, by zabezpieczać dobytek. Transport zapewnia łódź straży pożarnej, niektórzy mieszkańcy do swoich domów dostają się brodząc w wodzie po pas.

Zdjęcia: Piotr Bieniecki