Pogoda w długi weekend sprzyja wyjściom w plener. Z tej okazji wielu bielszczan i turystów udało się w góry. Popołudniami kolejki do kolei linowej, obsługującej pieszych i rowerzystów, były umiarkowane. Wielu wycieczkowiczów wybierało piesze wejście na Szyndzielnię i dalej na pobliski Klimczok lub Błatnią.

Wczoraj na okolicznych szlakach w Beskidach można było spotkać wielu turystów. Byli rowerzyści - zarówno wjeżdżający na górę wyłącznie przy pomocy siły własnych nóg, jak i wspomagani silnikami elektrycznymi. Były też rodziny z dziećmi, które aktywnie wypoczywały na łonie natury. Większość napotkanych spacerowiczów wybierała niedługi spacer w stronę Klimczoka, część kierowała się na Błatnią.

Szyndzielnia jest drugim najwyższym szczytem (1028 m n.p.m.) wokół Bielska-Białej i leży w jego granicach. Przez szczyt przebiega 250-kilometrowa trasa górska The Loop, otwarta kilka miesięcy temu. Również w jej okolicach rozpoczyna się kilka ścieżek zjazdowych Enduro Trails, przeznaczonych dla rowerzystów górskich. W przeszłości na zboczach Szyndzielni funkcjonowały trasy narciarskie, obecnie bielszczanie z nostalgią wspominają dawną Saharę, która działała do lat 90. i była jedną z najsłynniejszych w Beskidach.

Dużo turystów, to i więcej wypadków. W lipcu ratownicy GOPR interweniowali 46 razy w Beskidach. Większość z tych interwencji dotyczyło turystów pieszych, a w 15 przypadkach rowerzystów. Powodem wielu z nich były wysokie temperatury. Dziś pogoda również zachęcać będzie do wyjścia w góry.

Tekst i zdjęcia: Piotr Bieniecki