Napędy elektryczne montuje się już niemal wszędzie. Można było się o tym przekonać podczas "Elektromobilności w praktyce", imprezy motoryzacyjnej, która odbyła się wczoraj pod Szyndzielnią. Sensację wywołał elektryczny Maluch. Jego właściciel pytany, czy zamieniłby swój własnoręcznie przerobiony na "elektryka" pojazd na kosztującą setki tysięcy złotych Teslę, twardo odpowiadał, że nie.

Zarówno pokazowe, jak i prywatne pojazdy napędzane energią elektryczną można było nie tylko oglądać, ale część również prowadzić. Akumulatory montuje się nie tylko w autach, ale niemal we wszystkim, co porusza się za pomocą kół. Samochody osobowe i dostawcze, skutery, rowery, a nawet hulajnogi, quady, deskorolki i longboardy działające na prąd cieszą się coraz większym zainteresowaniem klientów. Wszystkie mogliśmy oglądać pod Dębowcem.

Dealerzy prezentowali elektryczne auta BMW, Audi, Nissan, Renault i Volkswagena. Była obecna także prywatna Tesla oraz elektryczny Maluch, który wzbudzał nie mniejsze, a może nawet większe emocje niż markowe pojazdy. Jego właściciel, Atomek, pytany, czy zamieniłby swój własnoręcznie przerobiony na "elektryka" pojazd na kosztującą setki tysięcy złotych Teslę lub Audi, twardo odpowiadał, że nie.

Przy okazji uroczyście otwarto również stację ładowania pojazdów elektrycznych, z której skorzystać można obok wejścia do hotelu Dębowiec

Foto: Piotr Bieniecki