Mimo bogatej oferty sieci marketów, w których spotkać można "bazarki" owocowo-warzywne, bielszczanie nadal masowo odwiedzają targowiska. Sprzedawcy narzekają, ale nastroje są bardziej optymistyczne niż dwa lata temu, gdy przeprowadzano modernizację bazaru przy ul. Lompy.

Wygoda klientów na targowisku przy ul. Lompy znacznie wzrosła wraz z modernizacją tego obiektu (patrz: Bazar jeszcze żyje). Największy ruch panuje w środy i soboty. Ponad 70-letni targ daje utrzymanie wielu stałym sprzedawcom, choć część handlujących narzeka na "dziką konkurencję” za płotem. Ale atmosfera kupców jest bardziej optymistyczna niż dwa lata temu, gdy w związku z modernizacją rosły koszty działalności handlowej i likwidowano kioski (patrz: Na targowisku: drożej, czyli lepiej).

W kolejce na remont czeka jeszcze wąskie przejście od strony ulicy Sikorskiego z improwizowanymi zadaszeniami, które jest przez część bywalców określane pieszczotliwie mianem "Bangladeszu". Problemem szczególnie dotkliwym zarówno dla klientów, jak i sprzedających jest brak miejsc parkingowych. W dni targowe nawet na dość odległych ulicach spotkać można klientów z pełnymi towaru torbami na kółkach. Część z nich to bielszczanie mieszkający w centrum, ale wielu przyjezdnych musi przytargać zakupy do stojących w oddali aut.

Dla odmiany targowisko przy stacji kolejowej Bielsko-Biała Lipnik zyskało ostatnio wielki parking, na którym w dni targowe (czwartki i soboty) większość miejsc jest zajęta. Na targ w Białej przyjeżdżają klienci z nawet bardzo odległych rejonów miasta. Usytuowanie przy dwóch osiedlach też dobrze wpływa na ruch w interesie.

Tekst i foto: Piotr Bieniecki
Warunki zakupu i wykorzystania zdjęć