Śmiało można powiedzieć, że na tle innych browarów, ten znad Olzy jest unikalny. Łączy nowoczesność z historią. Również dzisiaj, tak jak niegdyś, fermentacja trwa w otwartych kadziach. Wczoraj z okazji Industriady można było przez cały dzień i pół nocy zwiedzać Browar Zamkowy w Cieszynie.

Żywa historia - taka myśl nasuwa się po zwiedzeniu Browaru Zamkowego na zboczu Góry Zamkowej w Cieszynie, którego budowę zainicjował w 1840 roku arcyksiążę Karol Ludwik Habsburg. Wyroby browaru szybko zdobyły popularność na tyle dużą, że jego syn, Albrecht Fryderyk założył browar w Żywcu i sprowadził piwowarów z Cieszyna. Mimo zmian właścicieli i nacjonalizacji, browar nad Olzą przetrwał dwie wojny światowe. Dzisiaj zatrudnia 35 pracowników i jest własnością Grupy Żywiec. Posiada jednak bardzo dużą autonomię, zarówno jeśli chodzi o zarządzanie, jak i specyfikę produkcji.

Browar  jest stale modernizowany. Dlatego obok zabytków techniki zobaczymy tutaj urządzenia z czasów PRL oraz nowoczesną linię produkcyjną. Duże wrażenie robi komora lodowa, w której przechowywano lód wykorzystywany do chłodzenia piwa w procesie produkcji. Również dzisiaj, tak jak niegdyś, fermentacja trwa w otwartych kadziach. Najstarszymi, do dzisiaj pracującymi urządzeniami są młynek do mielenia słodu wyprodukowany w 1886 roku oraz korytko granta służące do oceny klarowności brzeczki.

Piwowarzy z Cieszyna deklarują, że ich wyroby wytwarzane są bez użycia chemii przyśpieszającej produkcję. Browar był udostępniony zwiedzającym z okazji Industriady, ale osoby, którym nie udało się wczoraj znaleźć czasu, mogą zwiedzać go w soboty o godz. 12, 14 i 16 oraz w niedziele o godz. 14.

Foto: Piotr Bieniecki
Warunki zakupu i wykorzystania zdjęć