Miasteczko westernowe Twinpigs w Żorach to miejsce, w którym dzieci i młodzież mogą uczyć się poprzez zabawę. Od innych parków rozrywki odróżnia je to, że jest parkiem tematycznym. Jego zabudowa stanowi rekonstrukcję XIX-wiecznego amerykańskiego miasteczka. Wczoraj to urokliwe miejsce zostało otwarte po przerwie zimowej. Ok. 50 km od Bielska-Białej.

 - Nie trzeba jechać do Kalifornii, aby poszukać „złota”. Można przyjechać do nas - zapewnia Arkadiusz Tomaszewski, prezes spółki Nowe Miasto i zarazem właściciel miasteczka westernowego Twinpigs. - To nie są tylko fasady budynków, ale w pełni funkcjonalne obiekty urządzone w niepowtarzalnym westernowym klimacie. Dla naszych małych i dużych gości przygotowaliśmy przeszło 30 różnych atrakcji.

Są to m.in. poszukiwanie „złota”, pokazy westernowe, rzucanie lassem, strzelanie z łuku, a także karuzele, kina 3D i 6D. Główna ulica westernowego miasteczka Twinpigs, przy której położone są pełnowymiarowe i funkcjonalne budynki, ma długość około 150 metrów. W jednym z nich odbywają się westernowe potańcówki i różnego rodzaju imprezy zorganizowane. W innych są kina, sklepy, szkółka niedzielna, biuro szeryfa, poczta.

Strudzeni daleką podróżą goście mogą wynająć którąś z kilkudziesięciu cel więziennych. Miasteczko dysponuje też trzygwiazdkowym hotelem Texas, który gwarantuje gościom pełen komfort. - Naszym celem jest dbanie o kontakty rodzinne. W dzisiejszych czasach większość społeczeństwa ucieka w stronę elektroniki i różnych nowoczesnych zabaw. My chcemy wrócić do korzeni i pielęgnować wspólne, rodzinne spędzanie wolnego czasu - podkreśla właściciel miasteczka.

Dużym zainteresowaniem cieszą się pokazy westernowe przygotowane przez profesjonalny, dziesięcioosobowy zespół aktorów-kaskaderów. Kilka razy dziennie goście mogą oglądać na żywo sceny z napadu na bank czy pojedynek rewolwerowców. Jedną z najnowszych atrakcji miasteczka Twingpigs jest Nawiedzona Sztolnia. Czy jesteście dość odważni, aby wyruszyć na spotkanie grozy czającej się w korytarzach zapomnianej sztolni z czasów gorączki złota?

Tekst i foto: Mirosław Jamro