Wielkanoc jest chyba najbardziej kolorowym świętem obchodzonym w Polsce. Chrześcijański przekaz od ponad tysiąca lat łączy się ze starosłowiańskimi wierzeniami i ludowymi tradycjami związanymi z nadejściem wiosny. Okolice Bielska-Białej i Śląsk Cieszyński słyną nie tylko z tradycyjnych Śmirgustów w Wilamowicach. Także Skoczów posiada unikalne zwyczaje związane z Wielkanocą.

Jednym z nich jest tradycyjny pochód z Judoszem, który obecny jest w tym mieście co najmniej  kilkaset lat. Podobne zwyczaje występują również w innych częściach Polski, lecz tutaj posiadają własną specyfikę. Judosz to wysoka słomiana kukła. W czasie pochodu znajduje się w nim człowiek. Ozdobiony kolorowymi wstążkami i trzydziestoma srebrnikami wyrusza z remizy w południe i krąży po Skoczowie w asyście dwóch halabardników. Za nim ciągnie pochód skandujący "kle, kle, kle" i używający wydawanych przed pochodem drewnianych kołatek.

W przeszłości pochód z Judoszem odbywał się przez cały tydzień poprzedzający święta, a nawet dwa razy dziennie. Dzisiaj korowód przechodzi przez miasto w Wielki Piątek i Wielką Sobotę. W sobotę kukła jest uroczyście palona, co ma symbolizować śmierć szkodzącego skoczowianom zła. Pochodowi towarzyszą inne zwyczaje. Na pamiątkę przeprowadzenia Jezusa przez rzekę Cedron w drodze na sąd, w wielkoczwartkową noc ochotnicy obmywają się w Wiśle, co w ludowej wierze ma gwarantować zdrowie i dobry humor przez cały rok. Odbywa się również degustacja bardzo gorzkiej wódki tatarczówki, rzekomo na pamiątkę częstowania Jezusa na krzyżu octem i żółcią.

Niektóre źródła wspominają, że w XVIII wieku zwyczaj palenia Judosza dotarł do Skoczowa z Moraw. Inne, że podobna tradycja była tu obecna co najmniej wiek wcześniej. Okupacja hitlerowska przerwała tradycję, w PRL powoli zanikała. Trzydzieści lat temu przywrócenia do życia tego zwyczaju podjęła się Ochotnicza Straż Pożarna w Skoczowie oraz Towarzystwo Miłośników Skoczowa. Judosz znów krążył po Skoczowie, kłaniając się burmistrzowi i proboszczowi. Popiół był nawet wykorzystywany do celów kościelnych, a w organizacji pochodu brali udział ministranci.

Dzisiaj Judosz kłania się w stronę ratusza i kościoła. Z budynków nikt do niego nie wychodzi. Od 2007 popada w niełaskę władz zarówno świeckich, jak i duchownych. Ratusz nie chce mieć z pochodem nic wspólnego, a organizatorzy trafiają na problemy natury formalnej. - Chrześcijanom nie wypada brać w tym udziału - usłyszeli z ambon skoczowianie. Pojawiły się nawet pomysły skierowania sprawy pochodu do sądu z powodu obrażania uczuć religijnych.

Dziwi to niektórych uczestników pochodu, gdyż to właśnie Kościół wykorzystał lokalne pogańskie zwyczaje, nadając im nowe znaczenie. To one właśnie nadają Wielkanocy w Skoczowie specyficzny koloryt.

Tekst i foto: Piotr Bieniecki
Warunki zakupu i wykorzystania zdjęć