Wczoraj w jednej z bielskich restauracji gościła ekipa TVN, która realizowała program o zdrowej żywności. Warszawscy dziennikarze zainteresowali się miejscowymi wędlinami, które dojrzewają w specjalnym pomieszczeniu w iście włoskim stylu. Prezenter Dzień Dobry TVN Mikołaj Rey pytał przed kamerami, jak przebiega ten proces, a potem gotował wspólnie z szefem restauracji Mirkiem Drewniakiem.

Wydawałoby się, że realizacja sześciu minut materiału telewizyjnego to prosta i szybka praca. Nic bardziej mylnego - pięciu fachowcom zajęło to sześć godzin. Kamera nie wybacza błędów. Dlatego też plan zdjęciowy został przygotowany z zegarmistrzowską precyzją i zapełniony warzywami, przyrządami kuchennymi oraz składnikami przygotowywanych potraw.

W świetle czterech reflektorów każdy odcisk palca na szkle i każda niedoróbka byłaby widoczna. Także cienie rzucane przez ekipę i sprzęt były pod całkowitą kontrolą. Nie bez powodu dźwiękowiec jest obok prezentera oraz operatora kamery najważniejszym członkiem zespołu nagrywającego. Mikroporty (mikrofony, które noszą osoby występujące), mikrofony pojemnościowe i kierunkowe wyłapią wszystko. Zwłaszcza, że restauracja działa normalnie.

Myli się jednak ten, kto uważa, że mimo tej precyzji na planie zdjęciowym jest sterylnie. Poza okiem kamery obowiązują rutynowe rozwiązania wzbogacone o twórczą prowizorkę. Dlatego część nagrywanych czynności trzeba dublować. Efekt gotowania zachwycił Mikołaja. Czy nagranie zachwyci telewidzów? Przekonamy się o tym w najbliższych tygodniach, gdy materiał zostanie przekazany do emisji.

Tekst i foto: Piotr Bieniecki