Ruch w interesie rozpoczął się przed świętami. Palety z moździerzami już leżą w magazynach gotowe do montażu na placu Ratuszowym. Przed centrami handlowymi petardy można kupić za kilkadziesiąt groszy za sztukę. Z godziny na godzinę w Bielsku-Białej narasta przedsylwestrowa gorączka.

Jak powiedziała nam właścicielka jednego z bielskich salonów fryzjerskich, w grafiku zapisanych jest tyle samo klientów, co zwykle. Jednak zapytań o wolny termin jest znacznie więcej. Zarówno przed Bożym Narodzeniem, jak po świętach trudno dostać się do fryzjera bez wcześniejszej rezerwacji wizyty. Nieco lepiej jest w salonach kosmetycznych, gdyż klienci kupili kosmetyki wcześniej z myślą o prezentach pod choinkę.

Podobnie jak w ubiegłych latach, w noc sylwestrową przed bielskim ratuszem odbędą się pokazy fajerwerków, które realizuje firma Surex. Palety z moździerzami leżą w magazynach gotowe do montażu w terenie. Przygotowano również handlową ofertę zawierającą m.in. zestaw fajerwerków "Bielsko-Biała". Przed centrami handlowymi petardy można kupić już za kilkadziesiąt groszy za sztukę. Największe zestawy - eksplodujące przez kilka minut - kosztują nawet 300 zł.

Właściciele zwierząt, którzy wybierają się na imprezy lub pozostający w domu, szukają miejsca, gdzie ich pupile mogliby bez większego stresu przeżyć kanonadę na powitanie Nowego Roku. Jeśli nie można zwierzaka wywieźć daleko od centrów miast i osiedli, dobrym schronieniem przed hukiem jest łazienka bez okna.

Przybywa klientów w wypożyczalniach kostiumów. Z ich usług z roku na rok korzysta coraz więcej bielszczan. Ruch w siłowniach i szkołach tańca wynika z chęci spalenia nadmiaru świątecznych kalorii, odbudowania kondycji oraz szlifowania umiejętności tanecznych. W poświąteczny wieczór w szkole tańca Cubana ćwiczyło kilkanaście osób. Wielu klientów miały wczoraj bielskie kluby. Niektórzy przyszli po to, aby spotkać się ze znajomymi, którzy na święta wrócili zza granicy i zaraz po Nowym Roku muszą wrócić do pracy na obczyźnie.

Wysoka, jak na tę porę roku temperatura i brak śniegu zniweczyły przygotowania na stokach, gdzie w latach ubiegłych witano Nowy Rok na nartach. Prawdopodobnie jednak na Dębowiec, Kozią Górę i Magurkę ruszą piesze pielgrzymki bielszczan, którzy o północy chcą wznieść toast z miastem u stóp.

Foto: Piotr Bieniecki