Krew się lała, ale nie strumieniami. Pot też był, łez nie zauważyliśmy. Były natomiast ładne dziewczyny i poziom testosteronu wysoko ponad normę. Tak wyglądała Wielka Gala Sportów Walki.

W miniony weekend w hali BBTS umięśnieni panowie lali się po... buziach, aby pokazać kto jest najlepszy. Choć zapowiadano wspaniałe widowisko, frekwencja była raczej średnia. Rzecz jasna, z widowiska nie zrezygnowali fani sportów walki, którzy z zapartym tchem śledzili każdy cios. Część lekko znudzonych widzów skupiła się natomiast na oglądaniu dziewcząt z numerkami w rękach.

Największe zainteresowanie wzbudzała walka wieczoru o tytuł mistrza świata WKN full contact. Pierwsza runda mogła napawać naszych kibiców pewnym niepokojem, ale w miarę upływu czasu wielokrotny mistrz Polski Gerard Linder zyskiwał przewagę nad Marokańczykiem. Po pięciu zakontraktowanych rundach, Polak z dumą założył zwycięski pas.

Foto: pi