Awantura o dworek?
19.II.2008 w Cieszynie, na ul. Bielskiej odbyła się manifestacja. Protest miał na celu powstrzymanie odpowiednich jednostek, przed wydaniem decyzji o wyburzeniu znajdującego się tam budynku z XVII w.
Jeszcze nie tak dawno temu budynek był zamieszkany. Po tym jak „ostatnia" lokatorka zmarła, właściciel budynku pozostawił go samopas. Jakby liczył na to, że ludzie go sami zdewastują. Jeśli faktycznie tak było, to plan byłby się powiódł, gdyż nie trzeba było długo czekać, aby menele i okoliczne żule zrobili tam sobie miejscówkę. Przy okazji powybijali szyby, zerwali kable, a zimą rozpalili sobie ognisko na podłodze, w jednym z pomieszczeń.
W październiku zeszłego roku, Marcin Skotniczny natknął się na wchodzących do budynku inspektorów budowlanych ds. rozbiórek, od których dowiedział się, że budynek w przeciągu tygodnia ma zostać wyburzony, a na jego miejscu ma powstać parking jednego z supermarketów. Marcin Skotniczny mówi, że do dziś ma w głowie słowa jednego z inspektorów, który powiedział mu, że:
-Ogólnie budynek trzyma się dobrze, ale nie liczą się sentymenty, tylko kasa.
M. Skotniczny dowiedział się od sąsiadów, że właścicielem budynku jest Pan Rudzki, lecz mimo prób nie udało mu się z nim skontaktować. Szybko zebrał listę z podpisami, która wyrażała chęć uratowania budynku i wysłał ją wraz z petycją do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach.
Jak dowiadujemy się dalej od Marcina Skotnicznego, postanowił wybrać się osobiście do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach Filia w Bielsku-Białej, gdzie dowiedział się, że miasto Cieszyn oddzieliło się od Bielska-Białej, z myślą o stworzeniu takowej jednostki w Cieszynie. Dowiedział się także, że ów budynek z XVII w. nie został wpisany w rejestr budynków zabytkowych. Jednak najciekawszą informacją z całej tej wizyty jest fakt, że takich nie zarejestrowanych budynków w Cieszynie jest więcej. I tu pojawia się pole do dywagacji na temat: dlaczego?
Od niedawna w całą akcję włączyło się Stowarzyszenie Na Rzecz Odnowy i Współistnienia Kultur „Sałasz". Wystąpili z petycją w tej sprawie do Burmistrza Miasta Cieszyn, Starosty Powiatu Cieszyńskiego, służb konserwatorskich województwa śląskiego oraz zorganizowali manifestację. Na manifestacji, która odbyła się 19.II, pojawił się Burmistrz Miasta Cieszyn - Bogdan Ficek. Niestety nie pojawiła się Irena Kwaśny, konserwator zabytków, co pozwoliło Burmistrzowi zepchnąć całą winę na nią. Poniekąd słusznie, ale przecież dobry gospodarz powinien wiedzieć, co się dzieje u niego na „placu". Dziwnym wydaje się fakt, że Burmistrz Miasta Cieszyn, jako zacięty miłośnik architektury zabytkowej, niezmordowanie wojuje z gołębiami, które paskudzą mu po budynkach, nie zdołał niektórych umieścić w spisie Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Czyżby ten niuans uciekł jego uwadze? Trzeba przyznać, że wstydem trąci świadomość, iż za dwa lata odbędą się obchody 1200 lecia założenia miasta, a urbanistyczny układ miasta nie jest do końca prawnie chroniony.
Wątpliwości w tej materii budzi także precedens, dlaczego dopuszczono do powstania marketu „Biedronka", usytuowanego w najbliższym otoczeniu cieszyńskich kamienic?! Tu pojawia się ukłon w stronę konserwatora Ireny Kwaśny. Po 19.II, Marcinowi Skotnicznemu udało się spotkać z Ireną Kwaśny i dowiedział się od niej, że nie pojawiła się na manifestacji, gdyż obawiała się reakcji ludzi. Dowiedział się także od niej, że budynek jest o dziwo w dobrym stanie. Odczuł jednak brak zainteresowania w tej sprawie, od pani konserwator.
Jeśli chodzi o budynek przy ul. Bielskiej, to niestety nie jest wpisany w rejestr budynków zabytkowych, a jeśli zostanie wydana zgoda na likwidację, prawo własności pozwala inwestorowi na jego zburzenie.
Istnieje tylko możliwość, że takowa decyzja nie zostanie wydana, lub miasto Cieszyn zrehabilituje się i wykupi budynek od właściciela. Mogłaby tam powstać miejska galeria, gdzie ludzie kultury i sztuki mogliby wystawiać swoje prace, prezentować swoje umiejętności wokalne, taneczne i aktorskie.
Jeszcze nie tak dawno temu budynek był zamieszkany. Po tym jak „ostatnia" lokatorka zmarła, właściciel budynku pozostawił go samopas. Jakby liczył na to, że ludzie go sami zdewastują. Jeśli faktycznie tak było, to plan byłby się powiódł, gdyż nie trzeba było długo czekać, aby menele i okoliczne żule zrobili tam sobie miejscówkę. Przy okazji powybijali szyby, zerwali kable, a zimą rozpalili sobie ognisko na podłodze, w jednym z pomieszczeń.
W październiku zeszłego roku, Marcin Skotniczny natknął się na wchodzących do budynku inspektorów budowlanych ds. rozbiórek, od których dowiedział się, że budynek w przeciągu tygodnia ma zostać wyburzony, a na jego miejscu ma powstać parking jednego z supermarketów. Marcin Skotniczny mówi, że do dziś ma w głowie słowa jednego z inspektorów, który powiedział mu, że:
-Ogólnie budynek trzyma się dobrze, ale nie liczą się sentymenty, tylko kasa.
M. Skotniczny dowiedział się od sąsiadów, że właścicielem budynku jest Pan Rudzki, lecz mimo prób nie udało mu się z nim skontaktować. Szybko zebrał listę z podpisami, która wyrażała chęć uratowania budynku i wysłał ją wraz z petycją do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach.
Jak dowiadujemy się dalej od Marcina Skotnicznego, postanowił wybrać się osobiście do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Katowicach Filia w Bielsku-Białej, gdzie dowiedział się, że miasto Cieszyn oddzieliło się od Bielska-Białej, z myślą o stworzeniu takowej jednostki w Cieszynie. Dowiedział się także, że ów budynek z XVII w. nie został wpisany w rejestr budynków zabytkowych. Jednak najciekawszą informacją z całej tej wizyty jest fakt, że takich nie zarejestrowanych budynków w Cieszynie jest więcej. I tu pojawia się pole do dywagacji na temat: dlaczego?
Od niedawna w całą akcję włączyło się Stowarzyszenie Na Rzecz Odnowy i Współistnienia Kultur „Sałasz". Wystąpili z petycją w tej sprawie do Burmistrza Miasta Cieszyn, Starosty Powiatu Cieszyńskiego, służb konserwatorskich województwa śląskiego oraz zorganizowali manifestację. Na manifestacji, która odbyła się 19.II, pojawił się Burmistrz Miasta Cieszyn - Bogdan Ficek. Niestety nie pojawiła się Irena Kwaśny, konserwator zabytków, co pozwoliło Burmistrzowi zepchnąć całą winę na nią. Poniekąd słusznie, ale przecież dobry gospodarz powinien wiedzieć, co się dzieje u niego na „placu". Dziwnym wydaje się fakt, że Burmistrz Miasta Cieszyn, jako zacięty miłośnik architektury zabytkowej, niezmordowanie wojuje z gołębiami, które paskudzą mu po budynkach, nie zdołał niektórych umieścić w spisie Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. Czyżby ten niuans uciekł jego uwadze? Trzeba przyznać, że wstydem trąci świadomość, iż za dwa lata odbędą się obchody 1200 lecia założenia miasta, a urbanistyczny układ miasta nie jest do końca prawnie chroniony.
Wątpliwości w tej materii budzi także precedens, dlaczego dopuszczono do powstania marketu „Biedronka", usytuowanego w najbliższym otoczeniu cieszyńskich kamienic?! Tu pojawia się ukłon w stronę konserwatora Ireny Kwaśny. Po 19.II, Marcinowi Skotnicznemu udało się spotkać z Ireną Kwaśny i dowiedział się od niej, że nie pojawiła się na manifestacji, gdyż obawiała się reakcji ludzi. Dowiedział się także od niej, że budynek jest o dziwo w dobrym stanie. Odczuł jednak brak zainteresowania w tej sprawie, od pani konserwator.
Jeśli chodzi o budynek przy ul. Bielskiej, to niestety nie jest wpisany w rejestr budynków zabytkowych, a jeśli zostanie wydana zgoda na likwidację, prawo własności pozwala inwestorowi na jego zburzenie.
Istnieje tylko możliwość, że takowa decyzja nie zostanie wydana, lub miasto Cieszyn zrehabilituje się i wykupi budynek od właściciela. Mogłaby tam powstać miejska galeria, gdzie ludzie kultury i sztuki mogliby wystawiać swoje prace, prezentować swoje umiejętności wokalne, taneczne i aktorskie.
ski
Reportaż wyświetlono 2476 razy.
Galeria:
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również




