Pięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w gaszeniu pożaru mieszkania na ostatnim piętrze bloku przy ul. Spółdzielców w Bielsku-Białej. Z mieszkania strażacy wynieśli nieprzytomnego mężczyznę, konieczna była reanimacja.

Zgłoszenie pożaru wpłynęło z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o godz. 21.56. – Zostaliśmy wezwani do pożaru mieszkania. Po dojeździe na miejsce okazało się, że pali się w mieszkaniu na czwarty piętrze. Strażacy w aparatach ochrony górnych dróg oddechowych weszli do mieszkania, ewakuowali na zewnątrz mężczyznę – powiedział nam asp. sztab. Artur Byrski z JRG2 w Bielsku-Białej.

- Poszkodowanego przekazaliśmy pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego, konieczna była reanimacja. Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i podaniu prądu wody na palącą się kanapę w mieszkaniu i ugaszeniu pożaru - relacjonował strażak. Dzięki wspólnym wysiłkom ratowników medycznych oraz strażaków PSP i OSP mężczyznie częściowo przywrócono funkcje

W dalszej kolejności mieszkanie objęte pożarem przewietrzono. sprawdzili wszystkie mieszkania oraz klatkę schodową budynku pod kątem stężenia tlenku węgla - zagrożenia nie stwierdzono. Wskutek pożaru spaleniu uległo wyposażenie pokoju, w tym między innymi kanapa oraz stolik.

Jak dowiedział się nasz portal, pożar zauważył pan Jacek, lokator mieszkania na czwartym piętrze. Mężczyzna natychmiast zareagował i wezwał służby. - Dziękuję strażakom za pomoc i ugaszenie pożaru.

- W sierpniu w tym mieszkaniu byli strażacy. Przypalony posiłek, nie było tak groźnie, jak teraz. Po tej sytuacji było to zgłoszone, spółdzielnia wiedziała o tym - powiedziała nam lokatorka jednego z mieszkań.

Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, poszkodowany mężczyzna przebywa na oddziale intensywnej terapii w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Doznał rozległych poparzeń i był niewydolny krążeniowo.

W akcji uczestniczyły trzy zastępy straży pożarnej z JRG2, dwa z OSP Stare Bielsko, zespół ratownictwa medycznego, patrol III Komisariatu Policji oraz grupa dochodzeniowo-śledcza policji.

Tekst i foto: Mirosław Jamro