Siedem zastępów straży pożarnej walczyło z pożarem mieszkania przy ul. Słowackiego w Bielsku-Białej. Ze zgłoszenia wynikało, że na miejscu zdarzenia było słychać wybuch. W działaniach ratowniczych brały udział także dwa patrole policji i załoga ratownictwa medycznego. Do szpitala odwieziono mężczyznę.

Zgłoszenie wpłynęło z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego o godz. 18.59. Z relacji mieszkańca budynku wynikało, że doszlo do eskplozji - Coś solidnie huknęło, myślałem, że komin się zawalił. Jak wyszedłem na zewnątrz, to zobaczyłem, że coś się pali, było dużo dymu. Na szczęście sąsiad zdążył w porę wyjść - dodał. Na parkingu oddzielonym płotem od budynku, było widać kawałki szyby o różnej wielkości.

- Zostaliśmy zadysponowani do wybuchu butli gazowej i pożaru mieszkania, jako skutki tego wybuchu. Akurat tak się złożyło, że wracaliśmy z innego zdarzenia, dlatego czas dojazdu na ul. Słowackiego był dosyć krótki – relacjonował nam st. kpt. Krzysztof Maguda, z JRG1 w Bielsku-Białej.

- Na miejscu dostaliśmy informację, że wewnątrz mogą być butle z gazem i na pewno nikogo w mieszkaniu nie ma. Ratownicy w aparatach górnych dróg oddechowych podali jeden prąd wody z zewnątrz do wczesnego stłumienia pożaru, a później drugi do wnętrza, żeby pożar dogasić. Pomieszczenia zostały przeszukane pod kątem osób poszkodowanych, nikogo nie znaleziono - dodawał strażak.

Po kilkudziesięciu minutach od zgłoszenia na miejsce dotarł prezydent Jarosław Klimaszewski. – Najprawdopodobniej wybuchła butla z gazem, pozostałe zostały wyniesione. Gdy pierwsza rota weszła do akcji było ok. 200 st. C, także dość poważnie. Nie ma informacji o poszkodowanych, dwóch panów było (w środku - red.), ale opuścili budynek – przekazał nam Jarosław Klimaszewski. – Trwa dogaszanie – dodał. 

Jak dowiedział się nasz portal, łącznie strażacy wynieśli pięć butli, z czego trzy pełne w stanie nienaruszonym, czwarta - rozszczelniona i piąta - pusta. Wskutek pożaru doszczętnie spłonęło mieszkanie wraz z wyposażeniem. Mieszkanie nie nadaje się do zamieszkania.

W akcji uczestniczyło pięć zastępów straży pożarnej z JRG1, jeden z OSP Komorowice Śląskie, Wojskowa Straż Pożarna, zespól ratownictwa medycznego, patrol ruchu drogowego i patrol z III Komisariatu Policji. Na miejsce przyjechali także urzędnicy zarządzania kryzysowego z Ratusza.

Tekst i foto: Mirosław Jamro