W sobotnie popołudnie na ul. Kupieckiej w Starym Bielsku doszło do potrącenia dziecka w wieku 11 lat przez samochód osobowy. Na miejsce wysłano wszystkie służby i zadysponowano śmigłowiec LPR. 26-letni kierowca miał w organiźmie blisko dwa promile alkoholu. Po zatrzymaniu i zakuciu w kajdanki awanturował się w radiowozie. W poniedziałek zostanie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszy zarzuty.

Do zdarzenia doszło około godz. 16.20. Kierujący samochodem osobowym marki Peugeot poruszał się ulicą Kupiecką w kierunku ulicy Zapłocie Małe. Na łuku drogi wypadł na pobocze, gdzie w rejonie posesji bawiło się kilkoro dzieci. Jedno z nich samochód potrącił, inne zdążyło odskoczyć w ostatniej chwili. Pozostałym dzieciom nic się nie stało. Samochód uderzył również w zaparkowany pojazd marki Fiat. Jak dowiedział się nasz portal, poszkodowanemu dziecku jako pierwszy udzielił pomocy ratownik GOPR.

Na miejscu zadysponowano m.in. jeden zastęp z JRG2 i jeden z OSP Stare Bielsko. - Po dojeździe na miejsce okazało się, że potrącony został 11-letni chłopiec, na miejscu jest już zespół ratownictwa medycznego, który udziela mu pomocy. Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia. Zapadła decyzja o wezwaniu śmigłowca LPR (Ratownik 4). Po wyznaczeniu miejsca przyjęcia śmigłowca zabezpieczaliśmy lądowanie i start - powiedział nam asp. sztab. Artur Byrski z JRG2 w Bielsku-Białej.

Policjanci ruchu drogowego sporządzili dokumentację, sprawca zdarzenia był nietrzeźwy. Badanie stanu trzeźwości 26-letniego mężczyzny narodowości polskiej wykazało, że ma w wydychanym powietrzu blisko dwa promile alkoholu. Został zakuty w kajdanki  i zatrzymany do dalszych czynności. 

- Awanturował się w radiowozie, ale policjantki i policjanci wykazali względem niego wiele cierpliwości i opanowania, nie dali się sprowokować różnymi tekstami - podkreślał mieszkaniec pobliskich budynków.

Poszkodowane dziecko, które m.in. z urazem głowy, na pokładzie śmigłowca trafiło do szpitala. - Zostało przetransportowane do Katowic - przekazała nam Justyna Sochacka, rzecznik prasowa LPR.

- W rejonie tej ulicy jest około 20-30 dzieci w różnym wieku, przychodzą do nich koledzy i koleżanki. Jakiś czas temu, jak jeszcze działała Rada Osiedla, to złożyliśmy wniosek o zamontowanie na ulicy Kupieckiej progów zwalniających, ale wniosek został odrzucony. A tu niestety niektóre auta jeżdżą o wiele za szybko. Dziś tragedia była blisko… Mamy nadzieję, że ktoś się zreflektuje i progi zwalniające pojawią się na ul. Kupieckiej - podkreślał były członek Rady Osiedla w Starym Bielsku. - Na ulicy Sobieskiego progi zwalniające są, ale co jakiś czas po prostu znikają. Teraz brakuje części jednego z progów - dodał nasz rozmówca.

W akcji uczestniczył jeden zastęp straży pożarnej z JRG2, jeden z OSP Stare Bielsko (zastęp na miejsce zdarzenia przyjechał ze strażackiego poligonu - red.), zespół ratownictwa medycznego, załoga śmigłowca LPR - Ratownik 4 z Katowic oraz trzy patrole policji. Dalsze czynności prowadzi policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro