Dwa auta i bariera uszkodzone. Piesza na pasach miała dużo szczęścia - foto
Uszkodzone dwa auta i bariera, jedna osoba przewieziona do szpitala do bilans zdarzenie drogowego na ul. Krakowskiej w Bielsku-Białej. Wskutek zdarzenia doszło także do kontaktu samochodu osobowego z kobietą, która przekraczała jezdnię na przejściu.
Do zdarzenia doszło na wysokości skrzyżowania ul. Krakowskiej z Bohaterów Westerplatte, zgłoszenie wpłynęło z WCPR o godz. 16.58. Ze zgłoszenia wynikało, że doszło do zderzenia dwóch samochodów osobowych i są wycieki.
- Po dojeździe na miejsce okazało się, że jest już zespół ratownictwa medycznego i policja. Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, neutralizacji płynów eksploatacyjnych z rozbitego auta i kierowaniu wahadłowym ruchem pojazdów - powiedział nam asp. sztab. Artur Byrski z JRG2 w Bielsku-Białej.
27-letni mężczyzna, Kierujący samochodem osobowym marki Renault zatrzymał się przed przejściem, by przepuścić pieszych. W jego tył uderzył Volkswagen, którym kierował 39-letni mężczyzna. Siła uderzenia była tak duża, że jeden z pojazdów uderzył w barierę. Doszło także do kontaktu auta z pieszą, na szczęście kobieta nie doznała obrażeń ciała.
Policjanci ruchu drogowego sporządzili dokumentację, kierujący pojazdami byli trzeźwi.W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG2, Wojskowa Straż Pożarna, OSP Lipnik, zespół ratownictwa medycznego i patrol WRD. W szpitalu okazało się, że kierujący pojazdem marki Renault nie doznał obrażeń ciała zagrażających życiu lub zdrowiu, zdarzenie zakończono postępowaniem mandatowym.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
26 5
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl






A ja skierowałem się Krakowską dalej i chciałem przejść na drugą stronę na kolejnym przejściu. Jakieś 150 metrów niżej.
I niewiele brakowało, a sytuacja by się powtórzyła. Stałem już na progu przejścia, z wyraźnym zamiarem przechodzenia na drugą stroną, a kierowcy trzech kolejnych samochodów, którzy przecież dosłownie pięć sekund wcześniej mijali stojący radiowóz, nawet nie próbowali się zatrzymać i ustąpić mi pierwszeństwa. Zatrzymał się dopiero czwarty. I to "na styk". Wszyscy jechali zbyt szybko jak na to miejsce, tę porę dnia i tę pogodę.
Gdybym wcześniej, nie czekając aż przejadą pierwsi trzej, zrobił pół kroku do przodu, to pewnie wszystko potoczyłoby się podobnie jak chwilę wcześniej na poprzedzającym przejściu dla pieszych.
Wielu kierowców jedzie tam zbyt szybko. Wielu to zwyczajni głupcy, którzy, nawet widząc z daleka czerwone światła sygnalizatorów i stojące przed skrzyżowaniem samochody, nie zdejmują nogi z gazu, tylko jadąc ze zbyt dużą prędkością mijają kolejne przejścia dla pieszych i śpieszą się do samego końca, jakby mieli nadzieję, że na dole wszystko się przed nimi rozstąpi.