Trzy zastępy straży pożarnej i policję wysłano po otrzymaniu zgłoszenia, z którego wynikało, iż na ul. Kęckiej w Kozach dachował samochód osobowy. - Wszyscy mieliśmy zapięte pasy bezpieczeństwa - powiedzieli nam uczestnicy. Mieli wiele szczęścia!

Zgłoszenie zdarzenia wpłynęło z WCPR o godz. 20.36. - Zostaliśmy wysłani do dachowania samochodu osobowego, z relacji świadków wynikało, że jedna osoba zbiegła. Po dojeździe na miejsce okazało się, że samochód leży na dachu, a obok pojazdu są trzy osoby. Brak osób poszkodowanych. Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i odłączeniu akumulatora. Po dojeździe policji i zakończeniu oględzin, samochód został postawiony na kołach - powiedział nam st. kpt. Paweł Nycz z JRG1 w Bielsku-Białej

- Jechaliśmy od Kóz. W pewnym momencie samochód wjechał na chodnik i przybrał pobocze. Zrobiliśmy chyba dwa piruety i auto wylądowało na dachu. Wszyscy mieliśmy zapięte pasy bezpieczeństwa - relacjonowali nam uczestnicy zdarzenia. 

Policjanci ruchu drogowego sporządzili dokumentację. W toku czynności ustalono, że samochodem osobowym marki Volkswagen Polo podróżowały trzy osoby. Samochodem kierował 18-latek. Mężczyzna nie dostosował prędkości do warunków drogowych, utracił panowanie nad kierowanym pojazdem, w wyniku czego pojazd wypadł z łuku jezdni i dachował. Sprawca zdarzenia był trzeźwy i miał prawo jazdy. Zdarzenie zakończono postępowaniem mandatowym.

W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1 i OSP Kozy oraz WRD. W czasie pracy służb wahadłowym ruchem aut kierowali strażacy. Okoliczności zdarzenia ustala policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro