Cztery zastępy straży pożarnej i policję wysłano po otrzymaniu zgłoszenia pożaru mieszkania w budynku przy pl. Smolki w Bielsku-Białej. Na miejsce skierowano pięć zespołów ratownictwa medycznego. Do szpitala przewieziono pięć osób, w tym dzieci.

Zgłoszenie pożaru wpłynęło do służb w niedzielę wieczorem o godz. 19.31. - Zostaliśmy wysłani do pożaru mieszkania na pierwszym piętrze kamienicy. Po dojeździe na miejsce okazało się, że płomienie wydobywają się przez okno na zewnątrz budynku (dym było widać między innymi w rejonie ronda ulic Dmowskiego i Kołłątaja - red.) - powiedział nam mł. bryg. Marcin Rutkowski z JRG1 w Bielsku-Białej.

Strażacy od policji otrzymali informację, że w płonącym mieszkaniu najprawdopodobniej nikogo nie ma, ale w mieszkaniach obok i powyżej płonącego lokalu są ludzie, którym dym odciął drogę ucieczki.

Czytaj: Biegły uda się na miejsce pożaru. Cztery gminne lokale wyłączone z użytkowania - foto

- Nasze działania polegały na rozwinięciu linii gaśniczej i gaszeniu mieszkania i jednoczesnej ewakuacji ludzi z mieszkań powyżej tego, objętego pożarem. Do ewakuacji użyliśmy drabiny mechanicznej. W sumie z budynku zostało ewakuowanych 18 osób, z czego drabiną sześć osób. Do szpitala na badania odwieziono łącznie pięć osób, w tym trójkę dzieci. Z budynku ewakuowano także zwierzęta. Druga linia gaśnicza została podana przy użyciu drabiny mechanicznej - mówił o działaniach mł. bryg. Rutkowski z JRG1.

Z kamienicy wyniesiono m.in. klatkę z papugami, która trafiła pod czasową opiekę mieszkanki pobliskiego budynku. Właściciel w tej sprawie może się skontaktować z oficerem dyżurnym IV Komisariatu Policji.

Wskutek pożaru doszczętnie spłonęło mieszkanie z wyposażeniem, natomiast klatka schodowa uległa osmoleniu. W akcji uczestniczyły trzy zastępy straży pożarnej z JRG1, jeden z OSP Leszczyny, pięć zespołów ratownictwa medycznego, patrole z IV Komisariatu Policji, policjanci operacyjni, WRD i straż miejska.

W czasie pracy służb odcinek ulicy Stojałowskiego był zablokowany dla ruchu pojazdów w obu kierunkach. Przyczynę pożaru mieszkania będzie ustalać policja wraz z biegłym z zakresu pożarnictwa.

Tekst i foto: Mirosław Jamro