Policję i dwa zastępy straży pożarnej wysłano po otrzymaniu zgłoszenia, z którego wynikało, iż od dwóch dni nie ma kontaktu z lokatorką mieszkania w bloku przy ul. Akademii Umiejętności w Bielsku-Białej. Strażacy siłowo weszli do mieszkania.

Zgłoszenie do dyżurnego SKKM wpłynęło z policji o godz. 22.42. Po dojeździe na miejsce strażacy rozstawili drabinę mechaniczną w celu sprawdzenia, czy kobieta w podeszłym wieku jest w mieszkaniu. Przez okna nie dostrzeżono w mieszkaniu nikogo. W toku czynności udało się nawiązać kontakt przez drzwi z seniorką, ale ten kontakt był mocno utrudniony. Ustalono, że kobieta leży na podłodze, ale z jakiegoś powodu nie może samodzielnie otworzyć drzwi. W pomoc zaangażowała się sąsiadka.

- Niech pani pozwoli nam wejść (siłowo - red.). Tu się każdy o panią martwi. Czy pani próbuje wstać? Nie może pani wstać? Niech pani nie robi nic na siłę. Niech sobie pani pozwoli pomóc.

Z relacji sąsiadów wynikało, iż miewała wcześniej kłopoty zdrowotne, dlatego podjęto decyzję o wyważeniu drzwi. Gdy strażacy weszli do mieszkania staruszka leżała w przedpokoju na podłodze. W udzielenie jej pomocy włączyła się jej kolejna sąsiadka, pielęgniarka. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe.

Nie wiadomo jak długo kobieta leżała na podłodze, ale jak dowiedział się nasz portal, na kuchence gazowej był postawiony garnek, w którym już wygotowała się woda, a gaz był zapalony. 73-latce udzielono pomocy, została zabrana do szpitala. W akcji uczestniczyły dwa zastępy straży pożarnej z JRG1, zespół ratownictwa medycznego i policja. Akcję służb wsparli sąsiedzi.

Tekst i foto: Mirosław Jamro