Wszystkie służby wysłano po otrzymaniu zgłoszenia wypadku drogowego na ul. Kęckiej w Czańcu. Wskutek zdarzenia motocyklista doznał ciężkich, wielonarządowych obrażeń ciała. Mężczyzna był reanimowany, nieprzytomnego zabrał go LPR.

 

Motocyklista zmarł w szpitalu. Śledztwo prowadzi prokuratura w Żywcu - foto

Zgłoszenie zdarzenia wpłynęło z WCPR o godz. 17.36. Ze zgłoszenia wynikało, że doszło do wypadku komunikacyjnego na ul. Krakowskiej, później doprecyzowano, że chodzi o ul. Kęcką.

- Zostaliśmy wysłani do wypadku drogowego w rejonie stacji paliw BP. Po dojeździe na miejsce okazało się, że doszło do zdarzenia drogowego, w którym uczestniczył motocyklista i samochód osobowy. Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i równocześnie wsparciu czynności prowadzonych przez zespół ratownictwa medycznego, który prowadził resuscytację krążeniowo-oddechową motocyklisty. Na miejsce zadysponowano śmigłowiec LPR, zabezpieczaliśmy lądowisko. Motocyklista został przetransportowany do śmigłowca LPR - powiedział nam mł. kpt. Łukasz Soplicki, dowódca zmiany w JRG Andrychów.

Jak dowiedział się nasz portal, 45-letniemu motocykliście udało się przywrócić krążenie, ale mężczyzna był nieprzytomny. Wskutek zdarzenia doznał ciężkich, wielonarządowych obrażeń ciała, w tym klatki piersiowej. Policjanci ruchu drogowego sporządzili dokumentację wypadku drogowego. Kierujący samochodem osobowym marki nissan był trzeźwy, wyjeżdżał ze stacji paliw BP na wprost i zamierzał przeciąć jezdnię, natomiast 45-latek, kierujący motocyklem poruszał się ul. Kęcką, w kierunku Kęt. Motocyklista, widząc, co się dzieje, położył motocykl. Nie doszło do kontaktu pomiędzy pojazdami.

W czasie pracy służb ulica była zablokowana w obu kierunkach, później wahadłowym ruchem pojazdów kierowali strażacy, pojazdy objeżdżały miejsce zdarzenia przez parking stacji paliw. W akcji uczestniczył zastęp straży pożarnej z JRG Andrychów, zastęp z OSP Czaniec, zespół ratownictwa medycznego, LPR (Ratownik 6) i policja. Dalsze czynności prowadzi policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro