Ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu miał Ukrainiec, który rano dachował samochodem osobowym przy ul. Janowickiej w Bielsku-Białej. Samochód wpadł do ogrodu. 34-letni mężczyzna śpieszył się "szukać psa, który uciekł żonie".

Zgłoszenie zdarzenia wpłynęło z WCPR o godz. 4.28. Wynikało z niego, że dachował samochód osobowy i kierowca potrzebuje pomocy medycznej. Po dojeździe służb na miejsce okazało się, że 34-letni Ukrainiec zdołał wyjść z auta o własnych siłach.

Kierujący samochodem osobowym chrysler, jadąc ul. Janowicką w kierunku Janowic, na łuku drogi utracił panowanie nad kierowanym pojazdem, który zjechał na prawe pobocze, po czym dachował w ogrodzie. Pojazd skosił drewniany słupek huśtawki, przeleciał zaledwie kilka centymetrów obok drzewa . - Miał więcej szczęścia niż rozumu - skwitował ratownik uczestniczący w akcji. Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia i wyciągnięciu auta z ogrodu za pomocą dźwigu.

Policjanci z drogówki sporządzili dokumentację. Kierującemu pojazdem zatrzymano prawo jazdy. Materiały zostaną skierowane do sądu. W akcji uczestniczyły dwa zastępy straży pożarnej z JRG1, jeden z OSP Hałcnów, zespół ratownictwa medycznego i policja. Utrudnienia w ruchu trwały kilkadziesiąt minut.

Tekst i foto: Mirosław Jamro