Dwadzieścia osiem zastępów straży pożarnej uczestniczyło dziś w gaszeniu pożaru hali magazynowej z odpadami chemicznymi przy ul. Bieszczadzkiej w Międzyrzeczu Górnym. Wstępnie straty oceniane są na ok. 1,5 mln zł. Strażacy uratowali mienie o szacunkowej wartości 3 mln zł.

Informacja o pożarze wpłynęła o godz. 3.46. Gdy strażacy dojechali na miejsce okazało się, że pali się m.in. około 20 zbiorników DPPL o pojemności 1000 litrów każdy ustawionych na placu obok hali magazynowej firmy. Pożar objął także magazyn o powierzchni około 300 m kw. o wysokości ośmiu metrów. Wskutek wysokiej temperatury bardzo szybko zawalił się dach hali (o przebiegu akcji ratunkowej informowaliśmy szczegółowo w artykule Wielki pożar hali w Międzyrzeczu Górnym. Płoną zbiorniki z chemikaliami - film).

W czasie działań gaśniczych okazało się, że sieć hydrantów jest niewydolna, aby dostarczyć wodę do tylu wozów bojowych. Strażacy utworzyli trzystumetrową linię zasilającą z potoku Rudawka, gdzie pracowały pompy. Gdy magistrala wodna osiągnęła wystarczającą wydajność, utworzono drugi odcinek bojowy złożony z trzech linii gaśniczych. Z tych linii podawano wodę przez okna od strony wschodniej magazynu.

Do ugaszenia pożaru strażacy zużyli około 100 tys. litrów wody, w tym 1600 litrów środka pianotwórczego. Ratownicy wykorzystali dużą ilość aparatów ochrony górnych dróg oddechowych. Pożar zakwalifikowano jako średni.

Wskutek pożaru nikt nie został ranny. Na miejscu zdarzenia pracowali śledczy i technicy kryminalistyki wraz z biegłym pod nadzorem prokuratora. Przyczynę pożaru ustala policja. - Z pewnością zostanie sprawdzony monitoring. Materiały palne i niebezpieczne muszą być monitorowane przez całą dobę, a nagrania powinny być zarchiwizowane przez 30 dni - powiedział nam ratownik uczestniczący w akcji.

Tekst i foto: Mirosław Jamro