Na przejściu dla pieszych samochód potrącił kobietę w ciąży - foto
Około godz. 17.15 na przejściu dla pieszych na ul. Piłsudskiego w Bielsku-Białej kierujący samochodem osobowym potrącił kobietę w ciąży. Zespół ratownictwa medycznego odwiózł poszkodowaną do szpitala.
Do zdarzenia doszło na wysokości skrzyżowania z ul. Wyzwolenia. Kierujący samochodem osobowym toyota, skręcają w lewo z ul. Wyzwolenia w ul. Piłsudskiego, nie ustąpił pierwszeństwa kobiecie, która przekraczała jezdnię na przejściu dla pieszych - ze strony prawej na lewą względem kierunku ruchu pojazdu. Wskutek potrącenia kobieta przewróciła się.
Policjanci ruchu drogowego sporządzili dokumentację. Uczestniczący w zdarzeniu drogowym byli trzeźwi. W szpitalu okazało się, że kobieta nie doznała obrażeń ciała. Sprawcę zdarzenia ukarano mandatem karnym w wysokości 500 zł i dziesięcioma punktami.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
24 8
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl
Galeria:
Komentarze 19
1. Kobieta miała zielone światło, więc przechodziła. Nie spodziewała się, że coś jej może grozić, żaden telefon nie był tu niczemu winny
2. Kierowca skręcając w lewo nie zauważył kobiety na przejściu. Podejrzewam, że miał ją za lewym, przednim słupkiem i gdy skręcał w lewo, a ona szła przez przejście, to słupek przesuwał się z taką samą prędkością jak kobieta i dlatego była za nim cały czas schowana i jej nie zobaczył. To jest bardzo częste zjawisko, nie tylko na przejściach dla pieszych, ale też na rondach. Dojeżdżając do ronda samochód jadący z lewej strony może się zsynchronizować ze słupkiem i praktycznie go nie widać. Jedyną radą jest zwolnienie przed przejściem dla pieszych, czy rondem i wychylenie głowy zza słupka żeby zobaczyć całą drogę.
Wina ewidentnie kierowcy, nie zachował ostrożności, ale na szczęście nie wydarzyło się nic poważnego. Na pewno nie jechał jak wariat czy szaleniec, bo dopiero ruszał ze skrzyżowania, a kobieta mogła sobie mieć nawet nos wlepiony w telefon, bo nie weszła nikomu pod koła, tylko przechodziła na swoim zielonym świetle, więc nie mogła spodziewać się żadnego zagrożenia. Po prostu wypadek losowy przez niezachowanie ostrożności przez kierowcę.
prawoskręt na zielonej strzałce. Robisz stop bo musisz nic nie jedzie, patrzysz na krzyżówkę, ludzie stoją i wyczekują swojego zielonego. A ty nie wiesz czy się zaświeci czy nie, jedziesz z sercem na ramieniu by kogoś nie potrącić bo trudno abyś znał cykl każdych świateł.
@Kac_zoR - W nowych autach słupki A są coraz większe, niestety łatwo o przeoczenie pieszego. Trzeba uważać i tyle.
„słupki mam z obu stron szyby nie tylko z lewej i oba skutecznie potrafią zasłonić pieszego”
— skręcał w lewo, więc nie ma możliwości, by pieszą przesłonił mu prawy słupek. Z prawej strony samochodu (za prawym słupkiem) piesza mogła się znaleźć dopiero w momencie, gdy manewr skręcania był już ukończony (lub prawie ukończony), a kierowca wjechał już (albo wjeżdżał) na przejście, a zarazem w kobietę. Przez całą wcześniejszą część manewru kierowca na wprost siebie miał tę część przejścia i chodnik z którego weszła piesza (widział to nawet spod świateł i wcześniejszego przejścia dla pieszych na Wyzwolenia, bo stojąca tam kamienica ma ścięty róg).
„Ale to nie zmienia faktu, że nadal mogła się schować za słupkiem lewym jeżeli była już na końcu przejścia”
— nie mogła. Szła z prawej strony, żeby się „schować” za prawym słupkiem musiała najpierw przejść przed przednią szybą samochodu.
Chyba że widzisz to tak:
- kierowca skręca w lewo z Wyzwolenia na Piłsudskiego i zatrzymuje się przed przejściem,
- piesza przechodzi przejściem od prawej strony samochodu na lewą,
- kierowca czeka aż przechodząca przed nim piesza zniknie za lewym słupkiem i wtedy gwałtownie rusza (skręcając na pieszą), by ją zabić.
Nie jeden raz widuje sytuacje gdy ludzie stojąc na przejściu, wlepiają oczy w magiczne światełko by z impetem ruszyć gdy tylko się zapali. Ja jadąc samochodem zamiast obserwować całą ulicę, skupiam się na nich i kątem oka na tym światełku by zdążyć zahamować gdy tylko wtargną na jezdnie bo żaden się nie rozejrzy, nie pomyśli tylko idzie jak to cielątko. I teraz w takiej sytuacji niech coś się wydarzy i mamy dodatkowy problem i zwalanie winy na kierowcę bo nie miał refleksu na poziomie 1ms co jest oczywiście fizycznie niewykonalne gdyż obecnie czas reakcji wyliczany jest na około 1.5s z najlepszym czasem około 0.8s . To jest bardzo dużo nawet przy prędkościach w terenie zabudowanym.
Ale w tym przypadku niedoszły zabójca nie tylko wjechał na nią na przejściu dla pieszych i to gdy to piesi mieli zielone światło, ale też wykonywał manewr skrętu, do tego z drogi podporządkowanej. Kierowca to przejście dla pieszych widział już dużo wcześniej, do tego właśnie tę część, po której szła piesza, wraz z chodnikiem, z którego wchodziła piesza.
Nawet, jeśli piesza widziała ten samochód, gdy był jeszcze na Wyzwolenia, to nie miała powodu przypuszczać, że w nią na przejściu wjedzie, nawet jeśli widziała włączony kierunkowskaz. Nawet jeśli piesza widziała, że ten samochód wjeżdża z Wyzwolenia na Piłsudskiego, to nie miała powodu, by przypuszczać, że się przed przejściem dla pieszych nie zatrzyma.
— co w tym ciekawego, jakie to ma znaczenie?
bo następnym razem zabije ludzi na przejsciu



Klauzula informacyjna ›