Cztery znaki drogowe ustawione na chodniku przy ul. Straconki w Bielsku-Białej skutecznie zablokowały dojście do przedszkola. Prośba przechodnia o przestawienie znaków nie pomogła. Interweniował patrol Straży Miejskiej.

Wczoraj w okolicach południa rowerzysta przejeżdżający ul. Staconki zauważył, że pracujący nieopodal drogowcy zastawili znakami chodnik. - Czy można prosić o ich przestawienie tak, aby nie utrudniały ruchu pieszych? - zapytał rowerzysta. - Chodzi ktoś w ogóle tym chodnikiem? - odpowiedział pytaniem na pytanie mężczyzna zastępujący kierownika robót. - Przestawię znaki - dodał.

Upłynęło kilkadziesiąt minut, ale pomimo deklaracji dobrej woli znaki stały nadal w tym samym miejscu. W tym czasie z przedszkola wyszły trzy kobiety z małymi dziećmi. Chodnik został odblokowany dopiero po interwencji patrolu Straży Miejskiej. Okazało się, że znaki ustawiono niezgodnie ze sztuką inżynierii ruchu drogowego.

- To nie pomysłowość, ale bezmyślność, której pełno na naszych drogach. Bezmyślność i brak profesjonalizmu. Przede wszystkim brak kontroli tymczasowej organizacji ruchu w rejonie robót drogowych, do której zobowiązany jest organ zarządzający ruchem - powiedział nam radny Bronisław Szafarczyk, inżynier drogownictwa, audytor bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Tekst i foto: Mirosław Jamro