Zostawiła dwulatkę bez opieki. Wyszła na "dwie minutki" - foto
Jeden zastęp straży pożarnej z JRG1 wysłano po otrzymaniu zgłoszenia, z którego wynikało, iż w mieszkaniu przy ul. Podchorążych w Bielsku-Białej jest zamknięta dwuletnia dziewczynka. Ani dziecko, ani matka nie były w stanie otworzyć drzwi.
Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie wczoraj o godz. 8.49. - Mama dwulatki tylko „na dwie minutki” poszła do sklepu. Gdy wróciła, okazało się, że ani ona, ani dwulatka nie są w stanie otworzyć drzwi, gdyż dziecko zamknęło dodatkowy zamek. Z dziewczynką był kontakt, reagowała na nasze głosy. Podchodziła do drzwi, ale po chwili było słychać, że jest zajęta zabawą. Aby nie zrobić dziecku krzywdy wyważanymi drzwiami i nie wystraszyć, podjęliśmy decyzję, by bezinwazyjnie wejść do mieszkania. Nasz ratownik, st. sekcyjny Tomasz Tomiak zabezpieczony w pas bojowy i linkę asekuracyjną przedostał się z balkonu sąsiadki do mieszkania, w którym była uwięziona dwulatka i otworzył drzwi - poinformował nas mł. kpt. Artur Muzyk z JRG1 w Bielsku-Białej.
Akcja straży pożarnej odbywała się na trzecim piętrze wieżowca. - Gdy wszedłem do mieszkania, dziewczynka raczej się nie wystraszyła, ale zaciekawiła moją obecnością. Uśmiechając się, pokazała parę swoich zabawek - relacjonował portalowi st. sekcyjny Tomasz Tomiak. Działania straży pożarnej zakończono o godz. 9.54.
Zgodnie z prawem, pozostawienie małego dziecka bez opieki grozi odpowiedzialnością karną. Sprawa może zostać skierowana do sądu rodzinnego, interwencję mogą także podjąć pracownicy MOPS. Okoliczności tego zdarzenia będzie ustalalał dzielnicowy.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Oceń artykuł:
18 5
Autor: Mirosław Jamro
Dziennikarz portalu www.bielsko.biala.pl

Klauzula informacyjna ›