Do mieszkania weszli przez okno - foto
Wczoraj wieczorem policja otrzymała informację, iż starszy pan z mieszkania przy ul. Sterniczej w Bielsku-Białej nie daje znaku życia. Gdy strażacy weszli przez okno, wewnątrz nikogo nie było. W mieszkaniu stały klatki z ptakami, lecz część ptactwa była martwa.
- Z relacji dwóch mężczyzn, którzy informowali policyjny patrol, wynikało, że w mieszkaniu nie słychać żadnego ruchu, a wieczorami światło jest zgaszone. Oświadczyli, że ich sąsiad nigdy na dłuższy czas nie wychodził z domu, a poza tym ma ptaki, których na pewno nie zostawiłby bez opieki. Pomimo wielokrotnego pukania i dzwonienia, drzwi mieszkania nikt nie otworzył. Wezwano straż pożarną - powiedziała nam nadkom. Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej
Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 21.14. Po dojeździe na miejsce i przeprowadzeniu rozpoznania strażacy podjęli decyzję, aby ze względu na masywną konstrukcję drzwi wejść do mieszkania przez okno. Wewnątrz nikogo nie było.
- Z własnej inicjatywy postanowiłem zadzwonić do szpitala wojewódzkiego i zapytać, czy nie ma u nich czasem pana Marka*. Po chwili otrzymałem odpowiedź: - Pan Marek* jest na naszym oddziale od dwóch tygodni, w komputerze wypisu nie widać, więc jest - powiedział nam sąsiad. Działania zastępu straży pożarnej z JRG2 zakończono o godz. 22.26 (* - imię lokatora zostało zmienione).
W toku policyjnych czynności ustalono, iż mężczyzna nie ma rodziny. Do czasu powrotu staruszka do domu klatki z kanarkami i papugami zostały zabrane przez jednego z sąsiadów, który będzie się nimi opiekował. Mieszkanie zostało zabezpieczone.
Tekst: Mirosław Jamro
Foto: gut
Komentarze 8
Tu nie chodzi o udzielenie informacji tylko powiadomienie najbliższych o śmierci
Kolega leżał półprzytomny po wypadku motocyklowym gość mu wymusił,, udusil się własną flagą, sprawę o niedipilnowanie przez personel umorzono

Klauzula informacyjna ›