Cztery zastępy straży pożarnej wysłano po otrzymaniu zgłoszenia zadymienia w budynku wielorodzinnym przy ul. Sterniczej w Bielsku-Białej. Zespół ratownictwa medycznego udzielił pomocy młodemu mężczyźnie.

 - Wychodziłem do lekarza, gdyż miałem umówioną wizytę. Na parterze poczułem swąd spalenizny. Zapukałem do jednego mieszkania, drzwi otworzyła sąsiadka. Również poczuła dym. Do budynku akurat wchodził sąsiad. Poszukaliśmy, z którego mieszkania najbardziej cuchnie. Pukaliśmy do drzwi, ale nikt nie otworzył. Zadzwoniliśmy pod 112, przełączyli nas do straży pożarnej - relacjonował nam pan Marek, mieszkaniec budynku.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 12.02. - Dostaliśmy zgłoszenie zadymienia na czwartym piętrze budynku. Gdy przyjechaliśmy na miejsce stwierdziliśmy, że zadymienie jest na parterze. Po wejściu do mieszkania okazało się, że młody mężczyzna pozostawił posiłek bez dozoru. Pożar został ugaszony, a właściciel mieszkania pouczony o zagrożeniu, jakie mógł spowodować swoją nieostrożnością. W tym przypadku wszystko dobrze się skończyło - poinformowal portal kpt. Łukasz Łaciok, dowódca zmiany JRG2 w Bielsku-Białej

 - Ten młody człowiek mieszka tu od około trzech miesięcy. Jeszcze nie widziałem go trzeźwego - powiedział nam mieszkaniec budynku. W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, JRG2, zastęp Wojskowej Straży Pożarnej pogotowie ratunkowe oraz patrol policji. Działania strażaków zakończono o godz. 12.40.

Tekst i foto: Mirosław Jamro