Wczoraj późnym wieczorem do pracowników stacji paliw przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku-Białej zgłosił się mężczyzna, który oświadczył, że został potrącony przez samochód. Wezwano pogotowie ratunkowe oraz policję.

W toku policyjnych czynności ustalono, że do potrącenia nie doszło. Mężczyzna, od którego wyraźnie było czuć woń alkoholu, twierdził, że jest bezdomny od czterdziestu kilku lat. Dokładnie nie pamięta od ilu, choć ma lat 46. Z powodu skręcenia stawu skokowego dzień wcześniej założono mu opatrunek, który później sam zdjął bez potrzeby hospitalizacji.

- Dlaczego pan ściągnął ten gips?
- Musiałem, bo szurałem palcami po ziemi. Zawieźcie mnie do izby wytrzeźwień -
prosił bezdomny.
- Chwilę musi pan poczekać, radiowóz z prewencji już po pana jedzie - odparł policjant.

Po przyjeździe radiowozu 46-latka przekazano policjantom. - Ten pan chce do izby wytrzeźwień - powiedział policjant z drogówki. - Jesteśmy od spełniania marzeń - skwitowali pół żartem, pół serio policjanci z prewencji.

- Wezwaliśmy pomoc, gdyż różnie to bywa. Temu mężczyźnie chyba nic nie dolega, a my przynajmniej mamy czyste sumienie - usłyszeliśmy od pracowników stacji paliw.

Tekst i foto: Mirosław Jamro