Dziewięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w gaszeniu pożaru przybudówki do części mieszkalnej budynku kliniki weterynaryjnej przy ul. Mazańcowickiej w Czechowicach-Dziedzicach. Żadne zwierzę nie ucierpiało. Uratowano mienie znacznej wartości.

Pożar zauważyli sąsiedzi, którzy wezwali straż pożarną. Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 19.29. -  Gdy dojechaliśmy na miejsce zdarzenia, okazało się, że pali się przybudówka nad tarasem o powierzchni około 35 m kw. Ogień wychodził na dach. Nasze działania polegały na podaniu trzech prądów gaśniczych. Wewnątrz budynku nie było ani ludzi, ani zwierząt - powiedział nam mł. kpt. Wojciech Florek, dowódca sekcji Posterunku Zamiejscowego JRG2 w Czechowicach-Dziedzicach.

- Gdzie są właściciele tego budynku? - zapytał mężczyzna, który przyszedł na miejsce akcji.
- A kim pan jest?
- Zarządzam pobliskim hotelem. Chciałem im zaproponować pokój, aby mieli gdzie przenocować.
- Odpłatnie?
- Nie. Oczywiście, że bezpłatnie.

Po ugaszeniu pożaru cały budynek został oddymiony i przewietrzony. Miejsca objęte pożarem sprawdzono kamerą termowizyjną. W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG2, Posterunku Zamiejscowego JRG2 w Czechowicach-Dziedzicach, OSP Czechowice, OSP Lipowiec. Działania strażaków zakończono o godz. 21.30. Przyczynę pożaru będzie ustalać policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro

Film: Suchy