Pięć zastępów straży pożarnej neutralizowało wczoraj plamy substancji ropopochodnych na kilku różnych ulicach Bielska-Białej. Miejscami były utrudnienia w ruchu.

Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do oficera dyżurnego MSK o godz. 13.57. Plamę substancji ropopochodnej zauważono na drodze ekspresowej S52 - od Makro aż do węzła Rosta. Kolejne plamy strażacy zawodowi i ochotnicy neutralizowali m.in. na ulicach Czerwonej, Karpackiej, Partyzantów, Armii Krajowej oraz al. Gen. Andersa.

 - Strażacy z OSP uczestniczących w działaniach związanych z neutralizacją plam liczą na zwrot środków, które zostały zużyte, gdyż są one finansowane z budżetów poszczególnych jednostek na działalność operacyjną - powiedział nam jeden z ratowników.

Jedna z jednostek OSP zużyła aż osiem litrów sintanu (środka do utylizacji plam ropopochodnych), a pięciolitrowy pojemnik kosztuje 480 zł. Dwudziestokilogramowy worek sorbentu (środka używanego do zasypywania pokolizyjnych plam rozlanego paliwa czy oleju) kosztuje 80 zł, a zużywa się go - w zależności od wielkości wycieku - od kilku do nawet stu kilogramów, w skrajnych przypadkach powyżej tony.

 - To są duże koszty dla poszczególnych jednostek OSP. Nie zawahamy się wyjechać do każdej akcji, ale liczymy na to, że bielscy urzędnicy nie zawahają się nam pomóc - kwituje strażak.

Tekst i foto: Mirosław Jamro