Bielscy policjanci ustalają okoliczności nocnej awantury w budynku wielorodzinnym przy ul. Starzyńskiego w Bielsku-Białej, w wyniku której jeden mężczyzna spadł z piorunochronu, a drugi w strugach deszczu chodził po dachu budynku.

Dziś około godz. 00.50 policjanci otrzymali zgłoszenie, z którego wynikało, iż w budynku wielorodzinnym doszło do awantury. Po dojeździe na miejsce zdarzenia i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, iż z wysokości kilkunastu metrów z instalacji odgromowej spadł mężczyzna, a drugi chodzi po dachu. Gdy zaczęło padać, ukrył się obok komina.

 - Nasze działania polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, udzieleniu pierwszej pomocy poszkodowanemu, a następnie pomocy w ściągnięciu z dachu mężczyzny - powiedział nam kpt. Tomasz Kokoszyński, dowódca zmiany JRG2 w Bielsku-Białej

 - Po co pan tam wszedł? - zapytał policjant. - Jestem wariatem, mam żółte papiery - odparł mężczyzna, który został zatrzymany do wyjaśnienia. Jak dowiedział się nasz portal, najprawodpodobniej próbował po instalacji odgromowej dostać się do mieszkania, w którym zamknął się jego kolega. Wspinając się po piorunochronie, pukał do okien mieszkań. Policjanci ustalają stan trzeźwości obu mężczyzn oraz czy byli pod wpływem działania środków odurzających lub dopalaczy.

W akcji uczestniczyły dwa zastępy straży pożarnej z JRG1, jeden z JRG2, kilka patroli policji, w tym policyjni wywiadowcy oraz zespół ratownictwa medycznego. Działania strażaków zakończono około godz. 2.40

Tekst i foto: Mirosław Jamro