Cztery zastępy straży pożarnej uczestniczyły w gaszeniu nocnego pożaru w bloku przy ul. Lajkonika w Bielsku-Białej. Dwa zespoły ratownictwa medycznego zabrały do szpitala cztery osoby, w tym jedną w stanie ciężkim.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 1.08. - Zostaliśmy wezwani do pożaru mieszkania na drugim piętrze bloku. Po dojeździe na miejsce okazało się, że z okien klatki schodowej i mieszkania wydobywają się kłęby dymu. Ratownicy wyposażeni w aparaty ochrony górnych dróg oddechowych wprowadzili linię gaśniczą i ustalili, iż w mieszkaniu są cztery osoby. Zostały one wyniesione i przekazane zespołom ratownictwa medycznego. Jeden z poszkodowanych mężczyzn był w stanie ciężkim, miał poparzoną głowę oraz spalone włosy, górne drogi oddechowe i około 20 proc. powierzchni ciała - powiedział nam kpt. Damian Markiel, dowódca sekcji JRG2 w Bielsku-Białej. Jak dowiedział się nasz portal, osoby poszkodowane były pod wpływem alkoholu.

 - Z całą stanowczością można stwierdzić, że dla tej czwórki poszkodowanych pomoc przybyła w ostatniej chwili. Ich życie dosłownie wisiało na włosku. Jeszcze dwie, trzy minuty i byłoby czworo tragicznie zmarłych osób - dodał ratownik uczestniczący w akcji.

Po ugaszeniu pożaru mieszkanie i klatka schodowa bloku zostały oddymione i sprawdzone pod kątem obecności stężenia tlenku węgla. Miejsca objęte pożarem sprawdzono kamera termowizyjną. Strażacy sprawdzili również mieszkania przyległe, lecz zagrożenia nie stwierdzono. Ze wstępnych ustaleń wynika, iż pożar powstał w łazience. Spaleniu uległo część łazienki i przedpokoju z wyposażeniem, ściany mieszkania zostały okopcone. Przyczyny pożaru będzie ustalać policja.

 - W takich przypadkach jak ten, niezbędna jest pomoc lokatorów. Wskazane jest, aby ktoś wyszedł na drogę i wskazał, którędy najlepiej dojechać do miejsca zdarzenia. Wiele lokalnych parkingów jest zamkniętych różnego rodzaju szlabanami. Jeśli ktoś z lokatorów otworzy pilotem szlaban, to my mamy ułatwiony dojazd, nie jesteśmy zmuszeni do siłowego usunięcia szlabanu. Apelujemy, aby nie zastawiać dróg pożarowych. Nie tylko chodzi o dojazd ciężkich wozów bojowych, ale również o rozstawienie drabiny, co wymaga miejsca - podkreślał dowódca akcji.

W akcji uczestniczyły dwa zastępy straży pożarnej z JRG2, jeden z JRG1, Wojskowa Straż Pożarna, dwa zespoły ratownictwa medycznego oraz patrol policji. Działania strażaków zakończono o godz. 2.29.

Tekst i foto: Mirosław Jamro