Około godz. 11.45 na ul. Michałowicza doszło do wypadku drogowego, w którym uczestniczył samochód osobowy i taksówka. Zespół ratownictwa medycznego zabrał do szpitala poszkodowana kobietę. Ulica była zablokowana w obu kierunkach przez blisko godzinę.

Do zdarzenia doszło na wysokości posesji nr 9. Taksówkarz kierujący fordem, wyjeżdżając drogą dojazdową z posesji, nie ustąpił pierwszeństwa prawidłowo jadącemu kierowcy osobowego renault, który poruszał się ul. Michałowicza w kierunku ul. Partyzantów, w wyniku czego doszło do zderzenia obu pojazdów. - Przyjechałem po dwie klientki. Był problem, aby podjechać taksówką pod budynek, gdyż było ślisko, ale się udało. Wyjeżdżając z pasażerkami, jechałem bardzo wolno, na jedynce, hamowałem, ale półtoratonowe auto sunęło jak po lodzie - tłumaczył kierowca taksówki.

Pasażerkom taksówki nic się nie stało. Po zderzeniu pojazdów, kobiety oddaliły się w nieustalonym kierunku. Patrol ruchu drogowego sporządził dokumentację. W szpitalu okazało się, że pasażerka renault ma złamaną rękę, dlatego zdarzenie zakwalifikowano jako wypadek drogowy. Dalsze czynności w sprawie prowadzić będzie policja. W trakcie pracy służb ratunkowych zablokowany był w obu kierunkach odcinek ul. Michałowicza, a w  korku utknęło kilka autobusów MZK.

Gdy policjanci skończyli obsługę zdarzenia, drogę dojazdową do posesji wyszedł posypać piaskiem mężczyzna. - Dopiero teraz wyjeżdżam samochodem. Posypuję, bo za chwilę będzie wracać z pracy moja żona. Tę drogę to chyba powinien posypać jakiś dozorca? - powiedział naszemu portalowi lokator z pobliskiego budynku.

Tekst i foto: Mirosław Jamro