Cztery zastępy straży pożarnej wysłano po otrzymaniu zgłoszenia zadymienia klatki bloku przy ul. Bystrzańskiej w Bielsku-Białej. Zespół ratownictwa medycznego odwiózł do szpitala kobietę w eskorcie policji.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 22.13. Po dojeździe na miejsce zdarzenia i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że powodem zadymienia jest pozostawiona w piekarniku kaczka, która się spaliła. Lokatorzy, którzy rozpoczęli już świętowanie Nowego Roku, byli w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Na podłodze leżała kobieta. Strażacy podali jej tlen, a następnie przekazali zespołowi ratownictwa medycznego.

 - Chałupa się paliła… Dziękuję panowie strażacy - bełkotał nietrzeźwy lokator. - Idę do karetki po żonę - dodał. Nietrzeźwa kobieta nie miała ochoty jechać do szpitala. W trakcie udzielania pomocy usiłowała uciec z ambulansu, ale została zatrzymana i w eskorcie policji odwieziona do szpitala celem przebadania. Jak dowiedział się nasz portal, lokatorzy mieszkania są dobrze znani służbom mundurowym.

W akcji uczestniczyły dwa zastępy straży pożarnej z JRG1, jeden z JRG2 i Wojskowa Straż Pożarna. Działania strażaków zakończono około godz. 23.00.

Tekst i foto: Mirosław Jamro